Matka Kolumba
Wtorek, 19 września 2017 r. imieniny: Januarego, Konstancji, Leopolda | Wtorek XXV tygodnia okresu zwykłego | Wspomnienie dowolne Św. Januarego

BŁ. JULIA RODZIŃSKA

FILM I ŚWIADECTWA O NASZEJ BŁOGOSŁAWIONEJ

Nie wszystko umiera
Nawet wtedy gdy ziemia
wydaje się dnem piekła...
                (M. Julia Bakalarz,
Głębia przyzywa głębię)

20 lutego przypada 70-ta rocznica męczeńskiej śmierci naszej bł. Siostry Julii. Bogu dziękujemy za Jej życie i świętość. Ponizej przytaczamy świadectwa osób, które ją znały. I film - o tym, jak widzimy ją dziś...

Poznałam Siostrę w Wilnie, będąc w 3 klasie szkoły podstawowej. Do ukończenia szkoły podstawowej siostra Julia była wychowawczynią mojej klasy. Siostra Julia była nauczycielką języka polskiego i historii oraz organizatorką półkolonii. Była wspaniałym pedagogiem oraz człowiekiem głębokiej wiary. Taką ją znałam. Zawsze widziałam siostrę Julię uśmiechniętą i radosną. Organizowała dla nas rekolekcje i sama urządzała na ten czas kaplicę w szkole. Była bardzo uwrażliwiona na potrzeby dzieci, zwłaszcza tych z sierocińca i półsierot. Prowadziła sierociniec na Witebskiej, w Wilnie. Sytuacja finansowa była trudna, ale dzięki zaradności Siostry dzieci były ładnie ubrane i najedzone. Organizowała też dla najbiedniejszych dzieci Wilna w okresie wakacji półkolonie. Była zawsze spokojna, opiekuńcza, łagodna, uśmiechnięta. To ją wyróżniało. Szczególnie była wrażliwa na biedę ludzką.
W Wilnie, po śmierci Siostry Julii była powszechna opinia o jej wyjątkowej osobowości i że poświęciła życie dla innych. Sama osobiście modlę się o jej wstawiennictwo, gdyż uważam, że jest to osoba święta.
Halina Karpowicz

Siostra Julia była człowiekiem głębokiej wiary. Taką ją zapamiętałam - z okresu dziesięcioletniego pobytu razem.
Cała jej działalność była w zaufaniu do Pana Boga prowadzona. Były różne trudności w prowadzeniu domu, ale nigdy nie słyszałam, by narzekała. Siostra była posłuszna Kościołowi. Bardzo miłowała Boga. Była bardzo wrażliwa na los sierot. By dzieci nie czuły się zakompleksione w stosunku do tych, które mają dom, ubierała je ładnie. Nie różniły się wtenczas od tych nawet z najbogatszych domów. Robiła wszystko, by czuły się w atmosferze rodzinnego domu.
To, co wyróżniało siostrę Julię, to umiejętność wczuwania się w potrzeby innych sióstr, innych ludzi, a szczególnie opuszczonych. Jej szeroka działalność wychowawcza i charytatywna wobec najbiedniejszych jest cechą charakterystyczną jej osobowości. Nawet to wzbudza szacunek społeczeństwa miasta Wilna i dlatego została odznaczona.
S.M. Edmunda Śmieciszewska OP

Zostałam z siostrą Julią przewieziona do obozu koncentracyjnego do Stutthofu k. Gdańska. Tam bliżej ją poznałam i zaprzyjaźniłam się z nią.
Siostra Julia była świętym człowiekiem, odznaczała się niezłomnym duchem wiary, taką ją poznałam i taką była do końca życia. Siostra Julia zawsze pokładała nadzieję w Bogu. Podczas pobytu w obozie dodawała nam wszystkim otuchy, polecała Bogu, wzywała do modlitwy. Sama organizowała wspólne modlitwy dla nas współwięźniów. Niezapomniane, wręcz cudowne były wieczory modlitwy, które prowadziła. Zawsze była to modlitwa różańcowa, pieśni i inne modlitwy. Siostra Julia prowadziła je zawsze sama. Przychodziły do nas również modlić się więźniarki innych narodowości. Nie tylko z naszej sztuby, ale i z innych. Było nas wiele, pełna sztuba. Jedni drugim mówili: chodźcie na różaniec do siostry Julii. Ona była bardzo pobożna. Swoją pobożnością wpływała na innych, zachęcała do modlitwy. W jej pobliżu człowiek po prostu czuł potrzebę modlitwy.
Klementyna Zastrzeżyńska

Siostra Julia posiadała wielkiego ducha wiary, w obozie gromadziła nas w dużej liczbie na modlitwy wieczorne. Niosła nam nadzieję tak bardzo potrzebną do przetrwania.
W obozowych warunkach twarz Siostry Julii była zawsze pogodna, uśmiechnięta do wszystkich. Uderzający był spokój, który promieniował z jej twarzy. Odnosiłam wrażenie, że jest wewnętrznie skupiona. Nie narzucała się, jednak ta pozornie cicha siostra budziła szacunek i respekt u innych. W warunkach upodlenia człowieka potrafiła skierować nas na inne wartości - wartości duchowe.
Zostając w obozie, podczas gdy inni szukali ucieczki, ona pozostała wśród chorych na tyfus opiekując się nimi do końca. Świadoma była zarażenia i umrzeć jak wielu ginęło, ale poświęciła się innym. Mogła uniknąć [śmierci], jeśliby nie poszła do szpitala pomagać chorym.
Maria Wlaszek

Siostrę Julię poznałam w 1943 r. Od siostry Julii emanowało coś wielkiego, duchowego, była człowiekiem o głębokim duchu wiary w Boga, któremu była całkowicie oddana w tak trudnych warunkach obozowych, zawsze rozmodlona, służąca innym. Była człowiekiem na wskroś dobrym. Przeciwności życia, cierpienia i trudy znosiła z wielką pokorą i cierpliwością, na modlitwie i służbie więźniom. To się widziało i wyczuwało, że siostra Julia oddana była Bogu, nie rozstawała się z modlitwą, Bogu powierzała i siebie i nas wszystkich więźniów, przypominała nam, że jesteśmy chrześcijankami i Bogu musimy zaufać, powierzać nasz trudny los, że wszystko jest w rękach Boga, o to się wspólnie modliła i dodawała nam otuchy do wytrwania, żebyśmy się nie załamały.
Mogę krótko powiedzieć, że ona, Siostra Julia była bez reszty oddana bliźnim, służyła im do ostatnich chwil swego życia, spalała się dla nich. Charyzmatem u Siostry Julii było bezgraniczne poświęcenie dla drugiego człowieka. Nie każdy zdobyłby się na to, na co zdobyła się ona. Służyła w ciężkich warunkach obozowych, w niebezpieczeństwie zarażenia tyfusem, bo wśród chorych na tyfus przebywała im niosła pomoc, to była z jej strony ofiara, to było heroiczne. To był dar charyzmatyczny u niej - ona czuła wewnętrznie, że musi być z nimi, oni na nią czekają, na jej pomoc, dlatego tak bez reszty poświęciła się im. Dla nas była ona świętą osobą.
Sama często modlę się za wstawiennictwem siostry Julii do Boga, bo uważam ją za osobę świętą, która u Boga może wyprosić wiele łask.
Irena Muschol

Poznałem siostrę Julię w obozie koncentracyjnym w Stut¬thofie latem 1944 r. Siostra Julia była człowiekiem głębokiej wiary, była to osoba bogobojna, ufająca Bogu.
Była dla innych aniołem dobroci, była samarytanką dla innych w obozie. Siłę czerpała z łaski sakramentalnej, którą tak bardzo sobie ceniła. Szukała kapłana, bo poprzez posługę kapłańską przyjmując Sakramenty święte czerpała moc do tego, by w tak trudnych warunkach obozowych, podczas takiego upodlenia człowieka w obozie, nieść pomoc innym.
Z niej emanowała dobroć. Była wielką osobowością, nigdy nie słyszałem, aby na coś się skarżyła, na coś narzekała, ale wszystko z pogodą, wewnętrzną świętością, znosiła wszystko. Była bardzo skromna, naturalna, nie narzucała się, ale swoją cichą obecnością i swoim samarytańskim oddaniem innym promieniowała na otoczenie.
Siostra Julia w Bogu widziała sens cierpienia i doświadczeń, jakie musiała tam przejść. Taką ją poznałem podczas rozmów, a także i z relacji innych. Promieniowała stanowczością, bezkompromisowością, wierna Bogu. Dla mnie ona była świętą, ona jest męczennicą.
Ks. Franciszek Grucza

odsłon: 1434 | aktualizowano: 2015-03-02 14:32 |

Zgromadzenie Sióstr
św. Dominika

Al. Kasztanowa 36, 30-227 Kraków tel. (0-12) 4252405
domgen@dominikanki.pl

© 2010 - 2017 - Wszelkie Prawa Zastrzeżone