Matka Kolumba
Niedziela, 19 listopada 2017 r. imieniny: Elżbiety, Faustyny, Pawła | XXXIV Niedziela okresu zwykłego | Wspomnienie obowiązkowe Bł. Salomei

OKRUSZYNA

Dominikańskie studium

Błogosławiony Jordan z Saksonii, zapytany przez jednego z braci, czy lepiej jest nieustannie się modlić czy nieustannie studiować, odpowiedział: „Jak myślisz, czy lepiej jest tylko jeść czy tylko pić? Bo według mnie najlepiej robić to na przemian. Tak samo jest z modlitwą i studium”. Ta krótka historia, zapisana w Żywotach Braci Kaznodziejów, pokazuje, jak ważne miejsce w duchowości dominikańskiej zajmuje studium. Bardzo mocno podkreślają także ten fakt dokumenty Zakonu, szczególnie akta ostatnich kapituł. W ich świetle spojrzenie na studium możemy połączyć z przeżywanym przez nas Rokiem Miłosierdzia, co wydaje się być kolejnym wskazaniem na to, że zbieżność Jubileuszy Zakonu i Miłosierdzia nie jest przypadkowa. Akta Kapituły w Providence z 2001 r. podkreślają, że chociaż Miłosierdzie Boże może być doświadczane przez ludzi w różnoraki sposób, to w charyzmacie dominikańskim drogą do spotkania z Miłosierdziem Pana Boga jest studium i pociecha, jaką daje poznanie prawdy. Na czym zatem polega dominikańskie studiowanie?
Pierwszym tropem, którym podążymy, jest zastanowienie się, co oznacza samo słowo „studium”. Wywodzi się ono z łacińskiego studium, studii i może być tłumaczone bardzo różnorodnie. Oczywiście jedną z możliwych translacji jest także „nauka”, „zajęcia szkolne” i „studia”, ale nie jest to znaczenie najważniejsze. Przede wszystkim studium oznacza „gorliwość” i „zapał”. Można ten wyraz przełożyć także jako „skłonność do czegoś, ulubione zajęcie, chęć do czegoś” czy „staranie”. Słowo to tłumaczy się również jako „sposób życia”. Wszystkie te terminy wskazują na bardzo ważną prawdę – studium dominikańskie to raczej postawa niż czynność. To sposób życia, który charakteryzuje się skłonnością do poszukiwania Prawdy – czyli Chrystusa – we wszystkim, co nas otacza. To postawa nacechowana gorliwością w poznawaniu świata, a przez świat Pana Boga. Jeżeli nasze poznanie nie jest ukierunkowane na Pana Boga, to wtedy przeczytanie dużej ilości mądrych i wartościowych, może nawet pobożnych książek, nie może zostać nazwane studium.
Centrum dominikańskiego studium i punkt odniesienia stanowi Słowo Boże. Nieustanna, pogłębiona lektura Pisma Świętego sprawia, że zaczynamy inaczej patrzeć na świat. Studium karmi naszą kontemplację, a ona prowadzi do głoszenia. Pierwszym znakiem, że faktycznie to, co robimy można nazwać studium dominikańskim, jest chęć podzielenia się z innymi naszymi przemyśleniami. Po prostu nie jest się w stanie zatrzymać tego dla siebie. Natomiast o tym, że studium z czynności przeradza się w postawę, świadczy gotowość do wykorzystania wszystkiego w celu głoszenia Słowa. W praktyce wygląda to tak, że kiedy czytamy, oglądamy czy uczestniczymy w czymś, co samo w sobie nie ma nic wspólnego z prawdami wiary czy Ewangelią, to przychodzi nam wtedy na myśl, jak można to wydarzenie odnieść do sfery duchowej. Przypomina to trochę zbieranie „przykładów kaznodziejskich”, które potem można z powodzeniem wykorzystać do głoszenia Słowa. Taka wrażliwość pozwala na to, by z każdym napotkanym człowiekiem rozmawiać w zrozumiałym dla niego języku. Jest to także nic innego, jak naśladowanie samego Jezusa, który do rybaków mówił o sieciach i rybach, do rolników o ziarnie i winnicy, do celników o pieniądzach, a do faryzeuszów i uczonych w Piśmie kierował Słowo oparte o przykłady z Prawa.
W ubiegłym miesiącu zastanawialiśmy się nad nawróceniem rozpoczynającym się od zmiany myślenia. Dokumenty Zakonu pokazują nam, że dla żyjących duchowością dominikańską najpewniejszą drogą do tego jest studium. W 99 punkcie Akt Kapituły w Bogocie z 2007 r. czytamy, że „Studium powinno być nieodłączną częścią życia każdego członka dominikańskiej rodziny. Nie studiujemy tylko po to, by mieć coś do powiedzenia, ale ponieważ Słowo Boga przemienia nasze rozumienie Boga, świata i siebie nawzajem. Metanoia to nowe rozumienie”. W ten sposób objawia się także to, w jaki sposób studium prowadzi do miłosierdzia. Oczy szeroko otwarte na świat i ludzi pozwalają na zrozumiałą komunikację. Zrozumienie natomiast wydaje się być początkiem miłosierdzia – zarówno tego Miłosierdzia, którego doświadczamy od Pana Boga (Bóg rozumie, że jesteśmy grzeszni i słabi, a my rozumiemy, że On to rozumie i nie boimy się prosić o miłosierdzie) jak i świadczonego drugiemu człowiekowi. Jeżeli bowiem staram się zrozumieć drugiego, przeprowadzić niejako jego studium, to wtedy łatwiej jest przebaczyć doznane od niego krzywdy czy zostawić mu margines na popełnienie błędu.
Akta Kapituł wydobywają jeszcze jeden bardzo ważny aspekt, który podkreśla rolę studium. W dzisiejszym świecie, który często odbiera ludziom ich godność, patrzy na nich w oparciu o zasadę „jesteś wart tyle, ile możesz mi dać”, studium pozwala odkrywać na nowo godność człowieka wypływającą z faktu stworzenia na obraz Boży i zbawienia Krwią Chrystusa. W tej perspektywie każdemu należy się szacunek nie „za coś”, ale dlatego że jest Bożym dziełem, odkupionym za najwyższą cenę. Studium pomaga w budowaniu postawy dialogu, otwartości na drugiego niezależnie od jego przekonań i przyjętego systemu wartości. Myślę, że nie ma przesady w stwierdzeniu, że gdyby nie było studium, to jako dzieci św. Dominika nie dalibyśmy rady iść na krańce świata (nie tyle w znaczeniu geograficznym, ile raczej kulturowym i mentalnym).
Choć studiowanie kojarzy nam się w pierwszej chwili mało przyjemnie – z godzinami spędzonymi nad nie zawsze ciekawą książką, to jednak warto podjąć trud wypracowania w sobie postawy studium na kształt dominikański. Wtedy odczujemy prawdziwą radość poznania – zaczniemy bowiem dostrzegać, jak bardzo Pan Bóg nas kocha. Przecież dlatego stworzył świat, stworzył nas i nie przestaje nas podnosić z naszych upadków. W ten sposób studium stanie się dla nas „źródłem nadziei”, o czym bardzo pięknie pisał w 1996 r. o. Timothy Radcliffe, ówczesny generał Zakonu, w liście o studium do braci i sióstr Zakonu: „Święty Dominik chodził po wioskach śpiewając nie dlatego, że był odważny i nie tylko dlatego, że był radosny z natury. Lata studium dały mu serce uformowane do nadziei. Studiujmy zatem, abyśmy mogli podzielić jego radość”.
Siostra Kazimiera

odsłon: 613 | aktualizowano: 2016-02-02 11:29 |

Zgromadzenie Sióstr
św. Dominika

Al. Kasztanowa 36, 30-227 Kraków tel. (0-12) 4252405
domgen@dominikanki.pl

© 2010 - 2017 - Wszelkie Prawa Zastrzeżone