Matka Kolumba
Niedziela, 19 listopada 2017 r. imieniny: Elżbiety, Faustyny, Pawła | XXXIV Niedziela okresu zwykłego | Wspomnienie obowiązkowe Bł. Salomei

OKRUSZYNA

Imię Jezus

Jak już wielokrotnie wspominaliśmy, jubileusz jest czasem powrotu do korzeni. Idąc tym tropem przyjrzymy się nabożeństwu, które niemal od samego początku towarzyszy naszemu Zakonowi, a w tradycji Kościoła niemal nierozerwalnie związane jest z dominikanami. To wspomnienie Najświętszego Imienia Jezus. Przypada ono w kalendarzu liturgicznym 3 stycznia, a jego początków należy szukać ok. 1274 r. Wtedy to papież Grzegorz X. powierzył dominikanom zadanie szerzenia w świecie kultu Najświętszego Imienia Jezus. Ówczesny generał Zakonu, bł. Jan z Vercelli, podjął się tego zadania z niezwykłą gorliwością. Wyrazem tego było tworzenie przy dominikańskich konwentach Stowarzyszeń Najświętszego Imienia Jezus. Bardzo duży wkład w rozpowszechnianie nabożeństwa i czci do Imienia Jezus wniósł bł. Henryk Suzo. Ten czternastowieczny dominikanin bardzo głęboko przyjął sobie do serca prawdę, że nie dano ludziom innego imienia, w którym mogliby być zbawieni. W ikonografii przedstawiany jest z odsłoniętym lewym bokiem, na którym wyryte jest imię Jezusa.

W tradycji naszego Zgromadzenia przekazano zwyczaj składania duchowych podarków Maryi i Jezusowi w dniu Ich imienin. Przyznam szczerze, że gdy się o tym dowiedziałam, skojarzyło mi się to z malowaniem laurek przy okazji imienin czy urodzin rodziców, które dość intensywnie uprawiałam w dzieciństwie. Co bowiem może dać małe dziecko swoim rodzicom? Przecież to ono wszystko od nich otrzymuje. Zawsze wydawało mi się, że kupienie im czegoś, nawet jeżeli środki na ten zakup pochodziły z moich oszczędności, będzie tak naprawdę podarowaniem czegoś, co już do nich należy. Co innego laurka – wymagała on bowiem poświęcenia czasu i pomysłu na wykonanie. Nawet jeżeli nie miała wielkich walorów artystycznych (co przy moim „talencie” artystycznym oznaczało, że mama czy tata zawsze z uśmiechem prosili o objaśnienie, co się znajduje na rysunku), to widziałam, że rodzicom sprawiało ogromną radość otrzymanie wykonanej przeze mnie laurki. Teraz patrzę na to z perspektywy cioci, która dostaje laurki od swoich siostrzeńców. I wiem, że to tak działa – wiszą one na honorowym miejscu przy biurku w mojej celi, a jedyne co może je godnie zastąpić, to kolejne laurki. I chociaż często zastanawiam się, co oznacza ta mieszanina kresek, kółek i kolorowych plam, to wiem, że gdyby były to małe arcydzieła, nie sprawiłyby mi większej radości.

Myślę, że podobnie rzecz ma się z Panem Bogiem. Obdarzył nas talentami i cieszy się, gdy dajemy mu laurki namalowane naszym życiem. Takie, na jakie nas stać. Dla Niego, podobnie jak dla rodziców, nie jest ważne, czy ta laurka jest piękna i pachnie świętością czy nieco zmięta, w pewnych miejscach może nawet przedarta, bo kredka się zbyt mocno docisnęła. Najważniejsze jest to, że w jej przygotowanie zostało włożone całe serce, że dało się z siebie wszystko. Co jednak, tak bardziej konkretnie, może być taką laurką dla Pana Boga?

Początek roku podsuwa nam pewne pomysły. Kiedy coś się zaczyna na nowo, to dobrze byłoby, gdyby towarzyszyło temu nawrócenie. Oznacza to zmianę myślenia – nawet nie tyle czynu, co właśnie myślenia. Jeżeli bowiem skupimy się na czynie, to szybko może okazać, się że w naszych działaniach nie widzimy sensu. Zmiana myślenia natomiast prowadzi do podjęcia działań, które pokażą, że myślimy inaczej. Pan Bóg czeka na nasze nawrócenie – myślę, że szczególnie w tym czasie podwójnego jubileuszu. Jak jednak to nawrócenie może wyglądać?

W Piśmie Świętym znajdujemy opisy wielu nawróceń. Niektóre z nich są bardzo efektowne – nastąpiły dosłownie w sekundę i okazały się skuteczne. To zazwyczaj nawrócenia wielkich grzeszników – jak Mateusza (Mt 9,9) czy Zacheusza (Łk 19, 7-8). Spotkali oni Pana i natychmiast się nawrócili. Tak może być z nami, kiedy jakieś wydarzenie, usłyszane słowo sprawia, że nic już nie jest takie jak przedtem. Są także nawrócenia proroków i prawowiernych Izraelitów – jak Jeremiasza (Jr 15,19) czy Pawła (Dz 9,4). Myśleli, że idą w dobrym kierunku, że o to właśnie chodzi Panu Bogu. Kiedy jednak wszystko zaczęło się im sypać okazało się, że tylko im się wydawało, że już osiągnęli świętość. Te powroty na Boże drogi, choć wymagały więcej wysiłku niż owe „jednosekundowe”, dokonały się dość dynamicznie. Inaczej było w przypadku opisanym w Księdze Aggeusza. Ta dwurozdziałowa księga opowiada, jak na odbudowę świątyni w Jerozolimie po powrocie Izraela z wygnania babilońskiego patrzył Pan Bóg, a jak Naród Wybrany. Chociaż Izraelici chcieli odbudować świątynię, to jednak wobec napotkanych trudności szybko się zniechęcili i zaprzestali prac w tym kierunku. Wkrótce okazało się, że wcale nie żyją w dobrobycie – niby wszystko w porządku, ale jedzenia tak jakoś mało; niby wszystko stoi, ale tu coś się rozpada; niby co wieczór kładą się spać, ale wcale nie czują się rano wypoczęci. Okazało się, że Pan Bóg nie darzy ich błogosławieństwem, bo w tym zabieganiu, żeby napełniać dziurawe worki zapomnieli o tym, co najważniejsze. Wobec słów proroka zdecydowanie się na rozpoczęcie odbudowy świątyni zajęło im trzy tygodnie. Kiedy już podjęli działania, to nie widzieli za bardzo efektów odbudowy. W dodatku dalej nie widać było, żeby Pan Bóg zaczął błogosławić. Tym razem jednak nie zrezygnowali i po trzech miesiącach usłyszeli słowa Boże: „Od tego dnia Ja będę wam błogosławił” (Ag 2,19).

Wydaje mi się, że najpiękniejszą laurką, jaką możemy dać Panu Jezusowi na Jego imieniny, jest podjęcie trudu nawrócenia. Pamiętajmy jednak, że na zobaczenie owoców możemy trochę poczekać. Dlatego warto iść w dobrym kierunku, nawet jeżeli wydaje się, że to zupełnie nie ma sensu. Może po prostu tak bardzo zakopaliśmy się w naszych grzechach, że zanim w ogóle ruszymy miną trzy tygodnie? Pan Bóg jednak czeka na nas i bardzo się cieszy z każdej postawionej dla Niego kreski i kropki w naszym życiu. Nawet jeżeli w naszych oczach czy w oczach innych ludzi jest ona bardzo koślawa i nie do końca wiadomo, co autor miał na myśli.

odsłon: 503 | aktualizowano: 2016-01-10 11:13 |

Zgromadzenie Sióstr
św. Dominika

Al. Kasztanowa 36, 30-227 Kraków tel. (0-12) 4252405
domgen@dominikanki.pl

© 2010 - 2017 - Wszelkie Prawa Zastrzeżone