Matka Kolumba
Poniedziałek, 27 marca 2017 r. imieniny: Ernesta, Jana, Marka | Poniedziałek IV tygodnia Wielkiego Postu

OKRUSZYNA

ŁASKA SAKRAMENTU CHRZTU

W tym miesiącu przeżywamy w Kościele w Polsce bardzo ważny jubileusz – 1050. rocznicę Chrztu Polski. W mediach przy tej okazji toczy się dyskusja nad sytuacją Kościoła w naszym kraju, podkreśla się polityczne znaczenie przyjęcia chrztu przez Mieszka. Myślę jednak, że dla każdego z nas najważniejszą refleksją w tym czasie powinno być zastanowienie się nad tym, jak przeżywam swój własny chrzest.

Dzięki łasce chrztu staliśmy się dziećmi Bożymi. Oznacza to nic innego, jak wejście do ogromnej rodziny Kościoła. Z byciem zaś członkiem rodziny wiąże się gotowość do podjęcia odpowiedzialności za tę rodzinę. Jeżeli na mocy chrztu należę do rodziny Kościoła to znaczy, że jestem za niego odpowiedzialny. Moja postawa, moje uczynki świadczą nie tylko o mnie, ale także o mojej rodzinie. Ponadto powinienem być zainteresowany tym, co dzieje się w mojej rodzinie; powinienem uczestniczyć zarówno w jej radościach jak i w trudach. Rodzina powinna także stanowić oparcie dla mnie w trudnych chwilach – mając rodzinę nie powinienem się czuć samotny i pozbawiony pomocy. Warto sobie postawić pytanie – czy faktycznie tak postrzegam Kościół, czy jest on moim domem i moją rodziną? Czy raczej traktuję go jak instytucję, punkt usługowy, do którego przychodzę załatwić swoje duchowe potrzeby?

Chrzest to początek nowego życia, zanurzenie się w śmierci Chrystusa po to, by razem z Nim wkroczyć w nowe życie (por. Rz 6, 3-4). Na łasce chrztu opiera się całe nasze sakramentalne życie, nasza droga do nieba. Jak podaje Katechizm Kościoła Katolickiego, chrzest daje zdolność życia i działania pod natchnieniem Ducha Świętego za pośrednictwem Jego darów. Budując na łasce chrztu, nie bez przyczyny nazywanej łaską uświęcającą, możemy postępować na drodze zbawienia. Kiedy się zgubimy, łatwo możemy odnaleźć kierunek marszu, orientując się właśnie na ten punkt startowy – na chrzest. Wystarczy wtedy uświadomić sobie, jak powinno wyglądać życie chrześcijanina i podjąć trud nawrócenia, czyli życia według tych wskazań. Gdy zaś boimy się, że nie podołamy, to nadzieję i siły do walki o świętość życia możemy wzmocnić poprzez uświadomienie sobie, że Pan Bóg na chrzcie obdarzył nas łaską, która nam ma pomóc w tym dziele. Ten argument – „w sakramencie chrztu obiecałeś, że mi pomożesz” – jest w oczach Pana Boga niepodważalny.

„Namaszczenie” Duchem Świętym w sakramencie chrztu powoduje, że mamy wszelkie narzędzia, by podejmować w kościele misję kapłańską, prorocką i królewską. Trzeba się jednak zastanowić, czy te narzędzia nie leżą zakurzone gdzieś w kącie naszej duszy. Zdarza się bowiem, że całe to „duchowe wyposażenie” leży nieużywane, a my – nieświadomi posiadanego wyposażenia – wymawiamy się od działania, czekając na znaki Bożej obecności. Możemy usilnie szukać znaków działania Bożego gdzieś daleko od nas, zapominając, że wszystko, czego potrzebujemy, mamy pod ręką. Prosząc Ducha Świętego o pomoc w odkryciu tego, co zostało nam dane w chwili chrztu świętego, możemy zrozumieć do czego konkretnie wzywa nas Pan – znaleźć swoją drogę i szczęśliwie przeżyć życie na ziemi.

Według św. Tomasza z Akwinu najważniejszym skutkiem chrztu jest wszczepienie w Chrystusa. To Chrystus jest źródłem naszego życia. Kiedy trwamy przy Nim, możemy wydawać dobre owoce, jak drzewo zasadzone w pobliżu strumienia – nawet gdy przychodzi pora suszy, takie drzewo nie usycha, bo korzeniami sięga do ożywczej wody (por. Ps 1). Tomasz podkreśla także, że „tylko te członki mają życie, które złączone są z Głową”. Od tej Głowy – Chrystusa nic nas nie jest w stanie odłączyć, chyba że sami zdecydujemy się na odcięcie przez grzech. Na mocy chrztu świętego, zawsze możemy jednak ponownie połączyć się z tym źródłem żywej wody. Sakrament ten wyciska bowiem na naszej duszy pieczęć – niezatarte znamię. Co ważne – żaden grzech nie może nas go pozbawić, choć z powodu naszych złych czynów chrzest może nie przynosić owoców. Fakt, że nie da się zniszczyć tego znamienia, to dowód na to, że Pan Bóg traktuje nas bardzo poważnie. W ten sposób mówi nam, że nic nie jest w stanie sprawić, że przestaniemy być Jego dziećmi. To także obietnica Bożego Miłosierdzia – Pan Bóg, kiedy przychodzimy do Niego wyznając nasze grzechy i prosząc o ich odpuszczenie widzi w naszej duszy pieczęć chrztu świętego – znak wybrania nabyty za cenę Krwi Chrystusa. „Któż może wystąpić z oskarżeniem przeciw tym, których Bóg wybrał? Czyż Bóg, który usprawiedliwia? Któż może wydać wyrok potępienia? Czy Chrystus Jezus, który poniósł [za nas] śmierć, co więcej – zmartwychwstał, siedzi po prawicy Boga i przyczynia się za nami?” (por. Rz 8, 33-34).

Ta pieczęć Pana po łacinie określana jest jako Dominicus character. Szukanie w tym stwierdzeniu związków ze św. Dominikiem byłoby nadinterpretacją, jednakże sama intuicja, że źródeł dominikańskiego sposobu życia należy szukać we chrzcie, jest prawidłowa. Gdyby Dominik nie był ochrzczony, nie mógłby założyć Zakonu Kaznodziejskiego. Gdybyśmy my nie byli ochrzczeni, nie moglibyśmy należeć do Rodziny Dominikańskiej. Próbując żyć duchowością św. Dominika staramy się realizować powołanie, które otrzymaliśmy na chrzcie – powołanie do świętości. Aby być dzieckiem św. Dominika, trzeba być przede wszystkim dobrym chrześcijaninem. Dopiero na tę kanwę można nakładać elementy charakterystyczne dla duchowości dominikańskiej. Gdy jednak zabraknie oparcia w łasce chrztu, wtedy wszystkie działania, realizowane nawet bardzo wiernie i skrupulatnie, pozostaną tylko pozbawioną treści formą.

Odkrywajmy zatem dary, które otrzymaliśmy na chrzcie świętym. To nic, że w przeważającej większości w tym dniu byliśmy zawiniętymi w becik, może płaczącymi głośno, niemowlakami. Te dary w nas są i czekają, aż damy im szansę się rozwinąć. To jest nasze pierwsze powołanie, od którego realizacji zależy całe nasze życie – i tu na ziemi i kiedyś w wieczności.

Siostra Kazimiera

odsłon: 470 | aktualizowano: 2016-04-17 10:43 |

Zgromadzenie Sióstr
św. Dominika

Al. Kasztanowa 36, 30-227 Kraków tel. (0-12) 4252405
domgen@dominikanki.pl

© 2010 - 2017 - Wszelkie Prawa Zastrzeżone