Uroczystość Objawienia Pańskiego
Styczeń 5, 2019
Gdy lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem, on tak przemówił do wszystkich: «Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie, któremu nie jestem godzien rozwiązać rzemyka u sandałów. On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem». Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus także przyjął chrzest. a gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch Święty zstąpił nad Niego, w postaci cielesnej niby gołębica, a z nieba odezwał się głos: «Ty jesteś moim Synem umiłowanym, w Tobie mam upodobanie». (Łk 3, 15-16. 21-22)

„Gdy lud oczekiwał z napięciem i wszyscy snuli domysły w swych sercach co do Jana, czy nie jest Mesjaszem…”
Przyszło niezwykłe zwątpienie. Kim on jest? Wśród tłumu nastała cisza, napięcie i różne podejrzenia co do Jana, czy aby on nie jest Mesjaszem? Czy może Jan przeprowadzał nad Jordanem rekolekcje? Zaprzeczał, iż nie jest tym, za kogo chcieli go uważać. Posłaniec Boży pokazał, iż nic nie robił wbrew woli Boga Ojca. Droga Jana Chrzciciela dobiegła końca, gdyż miał tylko przygotować drogę Jezusowi. Narzędziem Jana była woda, która oczyszczała oraz była znakiem odrzucenia starego człowieka. Nawoływał do czynienia dobrych uczynków. Kto ma dwie suknie, niech jedną odda potrzebującemu, kto ma władzę niech sprawuje obowiązki w jej granicach i niech nikogo nie uciska. Widział biedę, krzywdy wyrządzane drugiemu człowiekowi, niesprawiedliwość i nie godził się na to wszystko. Pod wpływem Jana ludzie odnajdywali sens życia, jako dowód nawrócenia przyjmowali z rąk pokornego mocarza chrzest. Początek nowego życia w Bogu…

Jan jest końcowym przykładem takiego przygotowania. Podstawą do tego zaczynu, musi być ktoś Mocniejszy: ”Ja was chrzczę wodą; lecz idzie mocniejszy ode mnie… On będzie was chrzcił Duchem Świętym i ogniem.” On już jest, stoi wśród tłumu nad Jordanem… nie rozpoznany przez nikogo, tylko przez Proroka. Ujrzał i zobaczył, przemawiał do tłumu, iż nie jest godzien rozwiązać Mu rzemyka u sandałów. Nie czuł się godzien, aby zająć miejsce Mesjasza. Usunął się z drogi, żył na pustyni jak anachoreta, ubierał się jak żebrak i żywił się szarańczą. W łonie matki rozradował się i ujrzał z Wysoka Wschodzące Słońce. Prorok, który cieszył się na spotkanie ze Zbawicielem już pod sercem swojej mamy Elżbiety. Tę radość podsycał w ich sercach Duch Święty. Po tym przygotowaniu Jan wysyła swój biedny lud do Jezusa, aby się przekonali, iż na Chrystusie spełnią się przepowiednie: chromi będą chodzić, głusi odzyskają słuch, ślepi wzrok, Ewangelia w przyszłości będzie głoszona na wszystkie strony świata.

Opis chrztu pokazuje nam początek drogi mesjańskiej Jezusa, pierwszego Sprawiedliwego, który przez Boga jest Umiłowanym Synem. Kiedy cały lud przystępował do chrztu, Jezus wraz z nimi łączył się, aby ich zbawić. Tutaj Pan dał nam głęboką nadzieję na zbawienie naszych dusz, pomoc uwikłanym w grzechach oraz słabościach. Choćby cały świat był przeciwko nam, to Jezus jest z nami, wychodzi do nas z tłumu i się modli…

„A gdy się modlił, otworzyło się niebo i Duch św. zstąpił na Niego…” Wszedł w nurt wód jordańskich z grzesznikami, zanurzył swoje Ciało, aby wyjść z nimi w stronę otwartego Nieba, na brzeg, nad którym unosi się Duch Święty. Droga powrotu do miłości z Bogiem jest jednocześnie drogą z Chrystusem. On jest Drogą, Prawdą i Życiem. Sam był czysty i bez grzechu, a uznany został za Sługę, aby swym Krzyżem i cierpieniem nas wykupić. Duch Święty to wiatr, woda i ogień. Przede wszystkim to Otwarte Niebo, do którego każdy z nas jest zaproszony. Zanurzeni w łasce chrztu świętego, wyjdźmy na brzeg Miłości oczyszczeni z wody i Ducha. W oczach Bożych jesteśmy Jego umiłowanymi dziećmi.

Siostra Dominika Bartkiewicz OP