Paralaksa tła

On prowadzi nieustannie

Kwiecień 16, 2018
Czuwanie w Białej Niżnej
Kwiecień 12, 2018
Kwietniowy OP-czaj
Kwiecień 16, 2018

Moja historia powołania zaczęła się nie tutaj w Polsce, lecz w Niemczech. Urodzona jako córka Polaków, spędziłam całe moje życie w Niemczech. Moja relacja z Panem Bogiem formowała się nieustannie, przez katechezę przy Polskiej Misji Katolickiej, na spotkaniach u Młodzieży Szensztackiej i w domu. Gdy miałam kilkanaście lat, pierwszy raz Pan Bóg zapukał do drzwi mego serca, podczas przyjęcia Komunii Świętej. Usłyszałam ciche „Pójdź za mną”. Później jak w życiu bywa pojawiły się nowe, inny plany i ambicje. Jednak ta myśl ciągle wracała. W zeszłym roku coraz częściej. Po maturze zaczęłam studia. Plan był taki, żeby po ukończeniu studiów wstąpić do zgromadzenia zakonnego. Podczas studiów uczestniczyłam w rekolekcjach powołaniowych i dniach skupienia w różnych zgromadzeniach. W trakcie studiów niepokój serca i tęsknota za całkowitym oddaniem się Bogu – stała się coraz silniejsza. Pomyślałam sobie, może teraz nadszedł ten właściwy czas. Przed Najświętszym Sakramentem zawierzyłam się całkowicie Jezusowi. Oddałam mu wszystkie moje troski, zwątpienia, problemy. Często odmawiałam Akt oddania się Panu Jezusowi według Don Dolindo (Jezu, Ty się tym zajmij). To był trudny czas. Miałam pretensje do Boga. Czemu akurat ja? Nie mogę żyć „normalnie” jak moje koleżanki? Jednak szybko zrozumiałam, że Pan Bóg wie lepiej niż ja. Więc ostateczna decyzja padła jak uklęknęłam przed Najświętszym Sakramentem. Wiedziałam, że to jest moja droga, pragnę oddać Panu Bogu całe moje życie i iść za Nim. Pod wpływem łaski Bożej „zdecydowałam” – tylko potwierdziłam to, co Bóg wcześniej zdecydował względem mnie. Uświadomiłam sobie, że tylko Jezus jest moją drogą i celem. Porzuciłam studia, ponieważ Boże wezwanie było silniejsze niż wszystkie atrakcje świata. Wstąpiłam do zgromadzenia zakonnego. Będąc już Kandydatką w innym zgromadzeniu zupełnie przez przypadek znalazłam folder sióstr św. Dominika. Znałam Dominikanów, ale nie wiedziałam, że istnieje też żeńska gałąź. Tak się złożyło, że jestem teraz Aspirantką u Dominikanek. Wreszcie odczułam radość i pokój serca. Bóg prowadzi nas przez różne ścieżki i jestem wdzięczna za każde doświadczenie. Mój ulubiony fragment z Biblii to ten, gdy Jezus powołuje pierwszych uczniów. Tak jest napisane: Oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim. (Mt 4,20) Ja rzuciłam studia i poszłam za Nim. Różnica jest w tym, że „natychmiast” była przez rok przemyślaną decyzją. Musiałam dopiero dojrzeć do takiej decyzji. Jak uczniowie podążam za Jezusem kontemplując Jego życie, naśladując Go. Odpowiedziałam na powołanie. To nie było i nadal nie jest dla mnie wcale tak proste. Dla mnie było to bardzo trudne, żeby bezwarunkowo, bezgranicznie zawierzyć się i zaufać Jezusowi. Powołanie jest niesamowitą tajemnicą. Tajemnicą między Bogiem a Tobą. Ważne dla mnie było, że podejmowałam tę decyzję w całkowitej wolności. Droga życiowa nie jest zawsze prosta, ale ufając Panu wszystko jest możliwe. Nauczyłam się, że Boża Wola ma się spełnić – nie moja. Jestem Bogu wdzięczna za wszystkie łaski który otrzymałam i że znalazłam swoje miejsce.

Aspirantka Sabrina