Paralaksa tła

Po roku we Francji…

Październik 11, 2018
IV Dzień Głośnego Czytania Biblii
Październik 10, 2018
Jak Maryja prowadziła do dominikanek…
Październik 12, 2018

+ Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus

Witam Was bardzo serdecznie takim właśnie chrześcijańskim przywitaniem, bo jest to jednocześnie przywilej głoszenia Jezusa wszędzie tam, gdzie jesteśmy, przez to co robimy, o czym rozmawiamy. Jezus powiedział bardzo jasno do swoich uczniów, w Ewangelii wg św. Mateusza, w rozdziale 28,19-20: „ Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata». Niesamowity fragment, Jezus zapewnia, że jest z nami cały czas. I to On nas rozsyła.

Przyznaję, że nigdy nie myślałam o tym, że będę posłana do Francji. Jak widać Pan Bóg troszczy się o nas w zupełnie inny sposób, niż my to po swojemu sobie wyobrażamy. Chcę podzielić się z Wami moim, całkowicie nowym doświadczeniem, a mianowicie apostolstwem w Parafii Św. Piotra i Pawła w val d’Azergues we Francji. Mieszkamy w malowniczo położonej miejscowości Lissieu, 15 km od Lyonu. Przyjechałyśmy tutaj niespełna rok temu na zaproszenie Księdza Proboszcza Przemysława Krężela. To nasz pierwszy DOM we Francji. Specjalnym prezentem od Pana Boga jest to, że otworzyłyśmy nową placówkę dokładnie 160 lat po tym, jak nasza Matka Założycielka Kolumba Białecka przyjechała do Francji, do Nancy, na swoją dominikańską formację zakonną. Ufamy, że ta placówka będzie pomocna Siostrom, które przygotowują się do pracy misyjnej w Afryce, przez możliwość nauki języka francuskiego.

Jak to się stało, że znalazłam się tutaj? Odpowiem bardzo prosto, skoro Bóg posyła nas przez naszych przełożonych – to nie da się inaczej, to wszystko. Tutejsza wspólnota liczy około 18 tyś. parafian, którzy gromadzą się przy 9 kościołach. Parafianie to Francuzi, a zatem dla nas, polskich Sióstr Zakonnych, to nie lada wyzwanie.

Pracę rozpoczęłyśmy we dwie, z tym, że ja przez cały rok uczyłam się intensywnie języka francuskiego na Katolickim Uniwersytecie w Lyonie. Siostra Tadeusza, znając język, podjęła pracę jako katechetka i zakrystianka. Udało się też Siostrze stworzyć grupę ludzi dorosłych przygotowujących się do chrztu świętego albo ich dzieci. Ja natomiast miałam dyżur w parafialnej świetlicy dla dzieci, dzięki temu miałam kontakt z żywym językiem. Pomagałam też w grupie przygotowującej się do bierzmowania. Odważyłam się nawet akompaniować na organach podczas Mszy Świętej.

Duszpasterstwo tutaj wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce i zderzenie z inną rzeczywistością niejednokrotnie jest trudne. Ale ludzie są bardzo serdeczni i dobrzy, jak zresztą wszędzie. Przyglądamy się, jak funkcjonuje nasza parafia, znamy się już z wieloma osobami, co naprawdę ułatwia kontakt. Parafia jest bardzo aktywna, jest wiele inicjatyw, które zapewne z czasem będziemy wspólnie podejmować. Dlatego bardzo Was proszę – módlcie się, żeby Pan Bóg otworzył moje usta i język do dobrego komunikowania się. Nie jest najgorzej, ale rzeczywistość pokazuje, że jeszcze długa droga uczenia się języka. Ale to uczenie się jest wpisane w duchowość dominikańską.

Czy jesteśmy tam potrzebne? Tak!!! Kościół jest powszechny, dlatego gdziekolwiek jesteśmy jako osoby wierzące, tam jest Kościół. Chcemy towarzyszyć naszym Parafianom poprzez modlitwę, rozmowę, przeżywanie radości i trudności, chcemy być z Nimi. Jak już wspomniałam, praca w naszej parafii różni się od duszpasterstwa w Polsce. Jest po prostu inaczej. Wszystkie spotkania są już w czerwcu na cały rok zaplanowane, by było wiadomo co i kiedy będziemy robić po wakacjach, przez cały rok szkolny. Najczęściej kontaktujemy się przez e-maile. Kiedy mamy jakąś pracę czy chcemy zrobić spotkanie, ludzie otwierają kalendarze i wszyscy zerkają do kajecików czy dany termin jest wolny. Ale za to są obowiązkowi, jak powiedzą, że będą – to będą. Bardzo mnie urzeka to, że Francuzi lubią ze sobą być i rozmawiać. Często widzę, że kiedy jesteśmy u kogoś na obiedzie, czy na spotkaniu, to jedzenie nie jest najważniejsze, ale rozmowa. I to nie trwa małą chwilkę… lecz czasem nawet 4 godziny…

Na początku było to dla mnie bardzo trudne doświadczenie, bo siedziałam przez ten czas i nic nie rozumiałam…. Ale tak też tutaj wygląda duszpasterstwo, odwiedzamy w domu konkretne osoby. Często mam takie pragnienie, żeby tak wszystko szybko startowało, jak torpeda: scholka dziecięca, chór parafialny i wiele innych grup…. A tu tylko małymi garstkami biorę, to co można wziąć, czyli uczenie się języka i pomoc katechetom. To naprawdę dobra szkoła pokory. Tak naprawdę to Ksiądz Proboszcz rozkręcił duszpasterstwo w parafii a my dołączyłyśmy w ubiegłym roku. Pan Jezus mówi: Żniwo wielkie ale robotników mało… więc i nasze ręce się przydają.

Co mnie jeszcze zaskoczyło, to fakt, że dzieci ze szkoły podstawowej, młodzież z gimnazjum i niektórzy licealiści nie mają telefonów komórkowych i podobnego sprzętu przy sobie. To jest fantastyczny widok, kiedy chłopcy grają namiętnie w piłkę nożną na podwórku, rzucają kulami, dziewczynki bawią się w gry zespołowe, siedzą na trawie, rozmawiają i słychać, jak co jakiś czas wybuchają śmiechem. Często czytamy komiksy, gramy w kalambury, układamy z klocków jakieś budowle i odrabiamy zadania domowe. Bardzo rzadko oglądamy bajki czy filmy. W tej ostatniej kwestii to nawet ja jestem do przodu z filmami religijnymi. Ale dzięki temu dzieci i młodzież uczą się tworzyć więzy przyjaźni, więzy wspólnotowe. Powiem Wam jeszcze, że mieszkamy bardzo blisko świętych… i czujemy ich obecność i pomoc! Naprawdę niedaleko mamy do Ars, gdzie jest zachowane ciało św. Jana Marii Vianneya, Paray – le - Moniale i św. Małgorzaty Marii Alacoque. Taizé – miejsce znane na całym świecie, gdzie powstała ekumeniczna wspólnota braci. Brat Roger jest tam pochowany. Albo – jak choćby historyczne opactwo Benedyktyńskie w Cluny. Czy też Lyon – miasto początków chrześcijaństwa i świętych męczenników…, gdzie każda ulica ma nazwę świętego Patrona!!! To tak – w najbliższej okolicy. Dużo mogłabym opowiadać… Myślę, że kiedyś usiądziemy wieczorem przy kominku, z gorącym kubkiem herbaty, na bujanym fotelu…. i będziemy wspominać piękne chwile… smakując francuskie sery, których tutaj jest mnóstwo!!!

A teraz powoli lądujemy. Proszę Was o modlitwę, jeśli przeżywacie trudności, proszę ofiarowujcie je też w naszej intencji. Bóg widzi i wie jak to przemienić na potrzebne nam łaski i łaski potrzebne dla tutejszej Parafii. Nasi Parafianie przyjęli nas bardzo serdecznie, ufam, że nasza obecność właśnie tu, we Francji, będzie owocować dobrem. Modlimy się o to, o dar nowych i świętych powołań z tej ziemi. Dołączcie do nas w tej modlitwie. A my tutaj o Was pamiętamy!!!

Siostra Krystyna Pogwizd OP