V Niedziela Wielkanocna (B)
Kwiecień 28, 2018
Wniebowstąpienie Pańskie
Maj 12, 2018
To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna. To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. (J 15, 9 – 17).

Radość - słowo, o którym często zapominamy. Miłość, poświęcenie, pokuta, wyrzeczenie, cierpienie to pojęcia „szanowane” w języku chrześcijańskim. Ale radość? Brzmi jak luksusowy dodatek. Młodsza, niepoważna siostra nadziei. A czasami wręcz – wobec zamachów terrorystycznych, wojny w Syrii czy sprawy małego Alfiego, a do tego jeszcze całej naszej osobistej biedy – coś nieprzyzwoitego. Tymczasem Ten, który umarł za nas okrutną śmiercią, mówi wyraźnie o radości. Nie o jakimś uśmiechaniu się półgębkiem, zaciskaniu zębów, kiedy wszystko w tobie płacze, czy zachowaniu zimnej krwi, lecz: RADOŚCI. Nie chodzi jednak o pustą wesołkowatość, która mija szybciej niż się pojawiła. Chodzi o radość spotkania ze Zmartwychwstałym. Radość, po której nic już nie jest takie samo, bo wypływa ona z serca, które kocha i jest kochane. Miłość, którą obdarza nas Jezus, zawsze idzie w parze z radością, dlatego potrafi uśmiechać się do wszystkich, nawet tych, których do tej pory omijaliśmy szerokim łukiem… Dlatego jest zdolna do rzeczy, których nigdy byśmy się po sobie nie spodziewali: opiekowania się osobami niepełnosprawnymi, głoszenia Ewangelii dzieciom, które nawet nie umieją się przeżegnać, czy młodzieży, która wykrzykuje, że Boga nie ma, wybaczania tym, którzy nas skrzywdzili. Dlatego potrafi oddawać życie „za przyjaciół”: bywa, że dosłownie. Że staje po stronie Chrystusa, kiedy ma nóż przystawiony do gardła albo wycelowany w głowę karabin. Jak trzej młodzieńcy w piecu ognistym. Jak Daniel w lwiej jamie. Jak Szczepan, który tuż przed ukamienowaniem widział otwarte niebo… Dużo częściej jednak chodzi o czas podarowany komuś: uwagę, uśmiech, modlitwę, służbę. O pełne nadziei zmaganie się z codziennością. Bo przecież wiemy, Kto nas prowadzi. Naszym zadaniem jest w Nim trwać czyli pamiętać, że Grób jest pusty.

„O błogosławione Alleluja nieba! Nie ma już trwogi, nie ma przeciwnika! Żadnego nieprzyjaciela! Żadnego przyjaciela utraconego!” – pisze św. Augustyn – „Tam, w górze rozbrzmiewa chwała Bogu, i tutaj na ziemi, chwała Bogu! Wychwalanie pełne lęku tutaj, tam zaś bez niepokoju. Tutaj śpiewający musi umrzeć, tam żyć będzie na zawsze. Tutaj śpiewa w nadziei, tam posiadając. Tutaj jest to Alleluja drogi, tam Alleluja ojczyzny.” Śpiewajmy i idźmy. Nieśmy radość Zmartwychwstałego, bo świat jej potrzebuje.

Siostra Benedykta Baumann OP