Uroczystość narodzenia św. Jana Chrzciciela
Czerwiec 23, 2018
XIV Niedziela zwykła (B)
Lipiec 7, 2018
Gdy Jezus przeprawił się z powrotem łodzią na drugi brzeg, zebrał się wielki tłum wokół Niego, a On był jeszcze nad jeziorem. Wtedy przyszedł jeden z przełożonych synagogi, imieniem Jair. Gdy Go ujrzał, upadł Mu do nóg i prosił usilnie: „Moja córeczka dogorywa, przyjdź i połóż na nią ręce, aby ocalała i żyła”. Poszedł więc z nim, a wielki tłum szedł za Nim i zewsząd Go ściskali.
A pewna kobieta od dwunastu lat cierpiała na upływ krwi. Wiele przecierpiała od różnych lekarzy i całe swe mienie wydała, a nic jej nie pomogło, lecz miała się jeszcze gorzej. Słyszała ona o Jezusie, więc zbliżyła się z tyłu między tłumem i dotknęła się Jego płaszcza. Mówiła bowiem: „Żebym się choć Jego płaszcza dotknęła, a będę zdrowa”. Zaraz też ustał jej krwotok i poczuła w ciele, że jest uzdrowiona z dolegliwości.
Jezus także poznał zaraz w sobie, że moc wyszła od Niego. Obrócił się w tłumie i zapytał: „Kto dotknął się mojego płaszcza?”
Odpowiedzieli Mu uczniowie: „Widzisz, że tłum zewsząd Cię ściska, a pytasz: «Kto się Mnie dotknął?»”. On jednak rozglądał się, by ujrzeć tę, która to uczyniła. Wtedy kobieta przyszła zalękniona i drżąca, gdyż wiedziała, co się z nią stało, upadła przed Nim i wyznała Mu całą prawdę.
On zaś rzekł do niej: „Córko, twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju i bądź uzdrowiona ze swej dolegliwości”.
Gdy On jeszcze mówił, przyszli ludzie od przełożonego synagogi i donieśli: „Twoja córka umarła, czemu jeszcze trudzisz Nauczyciela?”
Lecz Jezus słysząc, co mówiono, rzekł przełożonemu synagogi : „Nie bój się, tylko wierz”. I nie pozwolił nikomu iść z sobą z wyjątkiem Piotra, Jakuba i Jana, brata Jakubowego.
Tak przyszli do domu przełożonego synagogi. Wobec zamieszania, płaczu i głośnego zawodzenia wszedł i rzekł do nich: « Czemu robicie zgiełk i płaczecie? Dziecko nie umarło, tylko śpi». I wyśmiewali Go.
Lecz On odsunął wszystkich, wziął z sobą tylko ojca, matkę dziecka oraz tych, którzy z Nim byli, i wszedł tam, gdzie dziecko leżało. Ująwszy dziewczynkę za rękę, rzekł do niej: „Talitha kum”, to znaczy: „Dziewczynko, mówię ci, wstań”. Dziewczynka natychmiast wstała i chodziła, miała bowiem dwanaście lat. I osłupieli wprost ze zdumienia. Przykazał im też z naciskiem, żeby nikt o tym nie wiedział, i polecił, aby jej dano jeść.
(Mk 5, 21-43)

Ewangelia XIII Niedzieli Zwykłej pokazuje, jak wiele zależy od wiary. W jednym fragmencie św. Marek opisuje dwie różne ludzkie historie i dwie różne postawy przeżywania wiary. Pierwszą jest kobieta, której 12 lat zdominowane było przez cierpienie. Dowiedziawszy się o Jezusie, nie potrzebowała specjalnego, umówionego czasu z Nim, ani nawet Jego słów i spojrzenia. Wierzyła, że wystarczy samo dotknięcie.
Drugą postacią jest przełożony synagogi Jair, który zwrócił się do Jezusa z prośbą o uzdrowienie chorej córki. Ten również wierzył, ale potrzebował wspólnoty, ciągłego podtrzymywania w wierze. Kiedy inni przyszli z wiadomością o śmierci córki, Jezus wyprzedzając jakąkolwiek reakcję Jaira, prosił tylko o wiarę: "Nie bój się, wierz tylko". I jak dobrze wiemy, obie postacie zostały wynagrodzone cudem uzdrowienia, dzięki swojej wierze.
Nasze życie składa się z różnych doświadczeń. Codziennie podejmujemy wybory i próby rozwiązania naszych spraw. Wbrew temu, co się mówi, wiele wyborów jest kwestią wiary. Wiele wynika z wiary i wiele do niej prowadzi. Wiele sytuacji kształtuje wiarę, umacnia ją. Bywa i tak, że ktoś traci wiarę. Ale próba wiary zawsze dokonuje się w trudnych życiowych momentach. Pamiętajmy jednak, że jak ewangeliczni bohaterowie, my również mamy Jezusa na wyciągnięcie ręki w Eucharystii, w sakramencie pokuty, we wspólnocie Kościoła. Życzmy sobie nawzajem, byśmy umacniali naszą wiarę każdego dnia.

Siostra Angela Maryniak OP