XIII Niedziela zwykła (B)
Czerwiec 30, 2018
XV Niedziela zwykła (B)
Lipiec 14, 2018
Następnie odszedł stamtąd i udał się do swego rodzinnego miasta, a Jego uczniowie szli za Nim. W szabat zaczął nauczać w synagodze. Wielu słuchających Go dziwiło się i mówiło: „Skądże to ma? Co to za mądrość została Mu dana? I takich nadzwyczajnych cudów dokonał! Czy nie jest On cieślą, synem Maryi, a bratem Jakuba, Józefa, Judy i Szymona? A Jego siostry, czy nie mieszkają tutaj wśród nad?” I powątpiewali w Niego. A Jezus powiedział do nich: „Tylko w swojej ojczyźnie, wśród swoich krewnych i we własnej rodzinie prorok może być tak lekceważony”. I nie mógł tam dokonać żadnego cudu, tylko kilku chorych uzdrowił, kładąc na nich ręce. Dziwił się też ich niedowiarstwu. Potem obchodził okoliczne wsie i nauczał. (Mk 6, 1-6)

Jezus przychodzi do swojego rodzinnego miasta z misją przybliżania Królestwa Bożego. Przychodzi, aby czynić cuda, aby objawiać swoją tożsamość. Wkracza do miasta w sposób pewny. Ewangelista Marek nie skupia naszej uwagi na pielgrzymce Jezusa do Nazaretu. Opisuje to w paru słowach. Można wnioskować, że przemieszanie się Jezusa z miasta do miasta było czymś normalnym, oczywistym. Tak samo było podczas drogi do swojego rodzinnego miasta. Jednak to przybycie różni się od innych, bowiem Jezus uderza jakby w „mur”. Mur ludzkich serc – mur twardy i wysoki.

W dzisiejszej perykopie Ewangelii Jezus przedstawia nam trudności swojego działania. Mówi o przeszkodzie, o barierze, która powstrzymuje Jego działanie. Jedną z tych trudności jest – brak wiary. Kiedy wątpię, to nie dowierzam Słowom Boga. Zamykam, krępuje ręce Jezusa, który chce działać. Jezus każdego dnia przychodzi do nas w liturgii słowa oraz w liturgii eucharystycznej. Przychodzi z tym samym pragnieniem – nauczać i uzdrawiać – tzn. dotykać i przyprowadzać do Ojca. Jezus przychodzi z pełnymi dłońmi, niesie dary i łaski. Zniża się do nas, aby obdarować nas mocą z nieba. Jednak nie może tego uczynić, ponieważ „powątpiewamy w Niego”. Drugą trudność, jaką możemy wyczytać z Ewangelii to – nasza pewna, niezachwiana wiedza. My wiemy! Wiemy wszystko. Mamy odpowiedź na każde pytanie. Znamy przecież Jezusa, bo czytamy Pismo Święte. Czasami ta nasza stanowcza wiedza przeszkadza działać Jezusowi. Bo kto wie, nie pyta. Jeśli wiem kim jest Jezus to nie zadam sobie trudu by pytać, by pozwolić Jemu działać, nie pozwolę Mu zmieniać mojego życia.

Postawa ziomków z rodzinnego miasta powoduje, że Jezus jest w szoku – „dziwił się też ich niedowiarstwu”. Pozornie znali Go, przecież żyli z Nim trzydzieści lat a w rzeczywistości nie znali. Jak jest z nami? Czy dziś moja wiara wywołałaby zdziwienie Jezusa?

Módlmy się o głębszą wiarę i miłość do Boga. Prośmy Ducha Świętego, aby pomógł nam każdego dnia na nowo burzyć mur w naszych sercach, aby otwierał nas na Miłość Ojca Niebieskiego.

Siostra Jeremiasza Garus OP