XXII Niedziela zwykła (B)
Wrzesień 1, 2018
XXIV Niedziela zwykła (B)
Wrzesień 15, 2018
Jezus opuścił okolice Tyru i przez Sydon przyszedł nad Jezioro Galilejskie, przemierzając posiadłości Dekapolu.
Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę. On wziął go na bok, z dala od tłumu, włożył palce w jego uszy i śliną dotknął mu języka; a spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: «Effatha», to znaczy: Otwórz się. Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić.
Jezus przykazał im, żeby nikomu nie mówili. Lecz im bardziej przykazywał, tym gorliwiej to rozgłaszali. I przepełnieni zdumieniem mówili: «Dobrze wszystko uczynił. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę».
(Mk 7, 31-37)

„Przyprowadzili Mu głuchoniemego i prosili Go, żeby położył na niego rękę.”( MK 7, 32) W dzisiejszej Ewangelii Jezus uzdrawia głuchoniemego. Czyni On ten cud natychmiast, gdy Mu go przyprowadzono. Warto również zauważyć, że Jezus nie pyta, co jest temu człowiekowi, lecz od razu działa. Jak wielka jest Jego miłość oraz jak bardzo znał tego człowieka, skoro od razu mu pomógł…

Ostatnio spotkałam niesamowitą osobę, która była niewidoma. Postrzegała Ona jednak swoją niepełnosprawność jako dar - DAR NIEWIDZENIA. Wspomniana dziewczyna mimo tego, iż była niewidoma, prowadziła niezwykle aktywne życie. Usamodzielniła się i wyprowadziła od Rodziców już w wieku 20 lat. Poza tym zamieszkała we Wrocławiu i dojeżdżała na studia do Warszawy, a potem do Krakowa. Co więcej, miała wiele pasji oraz bardzo ciekawie postrzegała otaczający ją świat. Słuchając poglądów na życie oraz jej historii, nie mogłam wyjść z podziwu. Zastanawiałam się, jak ogromna jest wiara tej dziewczyny, skoro w tym, co ją spotkało potrafi dostrzec dobro i Boże tchnienie. Co więcej, próbowałam wczuć się choć przez chwilę w jej sytuację. Zamknęłam oczy i zastanawiałam się nad Bożym planem względem niej. W końcu zapytałam ją, skąd bierze siłę do życia z pasją i miłością mimo tego, że czasami w związku z niepełnosprawnością napotyka wiele trudności. Odpowiedź była prosta: „Wiem, że tego chce dla mnie Bóg, bo gdybym widziała, nie miałabym możliwości wyobrażenia sobie, jak piękny jest świat oraz jak różni ludzie otaczają mnie każdego dnia”. Zrozumiałam, że w jej życiu nie ma miejsca na roszczenia względem Boga, rutynę, i przyzwyczajenie. Ona wierzy, że to co ją spotyka jest zgodne z Bożą wolą.

«Dobrze uczynił wszystko. Nawet głuchym słuch przywraca i niemym mowę». (Mk, 7, 37).

Jezus nie chce cierpienia, lecz naszego dobra. Istotą szczęścia jest wiara, że to kim jestem i co robię, to Boży plan zbawienia względem mnie.

Poza tym świadectwo tej niewidomej osoby jest streszczeniem dzisiejszej ewangelicznej postawy, na którą Bóg pragnie zwrócić nam dziś uwagę.

„ Jezus spojrzawszy w niebo, westchnął i rzekł do niego: Effatha, to znaczy: Otwórz się! Zaraz otworzyły się jego uszy, więzy języka się rozwiązały i mógł prawidłowo mówić” (Mk 7, 34-36).

Nie chodzi tu tylko o uzdrowienie fizyczne. Bóg zachęca nas do dojrzałej duchowej postawy. Jezus zna moje serce. Nie potrzebuje górnolotnych słów i pięknych poematów. On zaprasza do otwarcia się na Bożą łaskę i dotyka.

W jaki sposób mam się otworzyć? Otwarcie = Przyjęcie = Głoszenie.

Chodzi tu o patrzenie na swoje życie przez pryzmat Bożego Słowa. Ważna jest zatem obecność, codzienna modlitwa, milczenie, wytrwałość i konsekwencja. Nie usłyszę Jezusa, dopóki nie przyjdę i nie uciszę myśli, zadań, obowiązków, pragnień, które często oddziałują na moją postawę przy Jezusie.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus zachęca nas również do tego, abyśmy nie byli tylko biernymi obserwatorami, lecz tymi, którzy chcą ciągle wzrastać, szukać Boga w Jego Słowie.

Prośmy zatem Ducha Świętego, abyśmy potrafili wierzyć, że Bóg zawsze jest we wszystkim i chce naszego dobra. Często jest to bowiem pierwszy krok do tego, aby usłyszeć głos Boga, zaufać (mimo licznych słabości) i pomnażać miłość na co dzień.

Siostra Rozanna Śliwińska OP