XXIII Niedziela zwykła (B)
Wrzesień 8, 2018
XXV Niedziela zwykła (B)
Wrzesień 22, 2018
Jezus udał się ze swoimi uczniami do wiosek pod Cezareą Filipową. W drodze pytał uczniów: «Za kogo uważają Mnie ludzie?»
Oni Mu odpowiedzieli: «Za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za jednego z proroków».
On ich zapytał: «A wy za kogo Mnie uważacie?»
Odpowiedział Mu Piotr: «Ty jesteś Mesjasz». Wtedy surowo im przykazał, żeby nikomu o Nim nie mówili.
I zaczął ich pouczać, że Syn Człowieczy wiele musi wycierpieć, że będzie odrzucony przez starszych, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; że zostanie zabity, ale po trzech dniach zmartwychwstanie. A mówił zupełnie otwarcie te słowa.
Wtedy Piotr wziął Go na bok i zaczął Go upominać. Lecz On obrócił się i patrząc na swych uczniów, zgromił Piotra słowami: «Zejdź Mi z oczu, szatanie, bo nie myślisz po Bożemu, lecz po ludzku».
Potem przywołał do siebie tłum razem ze swoimi uczniami i rzekł im: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z powodu Mnie i Ewangelii, zachowa je».
(Mk 8, 27-35)

Czy pamiętacie sztandarowe zakończenie każdej bajki? I żyli długo i szczęśliwie. Każdy z nas by tak chciał. Dzisiejsze Słowo Boże zdaje się temu obrazowi zaprzeczać, a na pewno wywołuje pewien niepokój. Najpierw słyszymy o Słudze Pana, który podał grzbiet bijącym i policzki rwącym mu brodę. Nie jest to na pewno obraz długiego i szczęśliwego życia. W drugim czytaniu Apostoł Jakub wytyka chrześcijanom, że co innego mają na języku, a co innego czynią. Zasłaniając się wiarą nie dostrzegają człowieka potrzebującego.

Ewangelia nie jest bajką, a chrześcijanie nie mogą wić sobie wygodnych gniazdek i udawać, że wszystko jest tylko piękne i wspaniałe. Naszym powołaniem jest naśladowanie Chrystusa, czyli przemiana życia, sposobu myślenia i wartościowania po to, by jak najpełniej upodobnić się do Niego.

Jezus pyta dziś swoich uczniów o to, za kogo jest uważany wśród ludzi. Gdy pyta ich: A wy za kogo Mnie uważacie, słyszy odpowiedź Piotra płynącą ze szczerej wiary: Ty jesteś Mesjasz. I gdyby tu zakończyła się cała rozmowa, moglibyśmy spać spokojnie. Tak jednak nie jest. Jezus zapowiada swoją mękę, cierpienie i okrutną śmierć. Czy nie jesteśmy czasem podobni do Piotra, który gorliwie wyznaje wiarę w Mistrza, ale już niekoniecznie chce Go naśladować w Jego poniżeniu? Tak też i wiara, jeśli nie byłaby połączona z uczynkami, martwa jest sama w sobie – mówi św. Jakub. Jezus zaprasza nas dziś do podjęcia krzyża, tak, jak On to uczynił.

Otwórzmy swoje uszy na Boże Słowo, tak, jak Sługa Jahwe, i włączmy się w Jezusowe dzieło budowania Królestwa Bożego na Jego zasadach. Wierzymy przecież w to, że stracić życie z powodu Ewangelii oznacza zachować je na wieczność. I nie bójmy się. Słowo Boże niesie nam dziś również zapewnienie: Pan Bóg mnie wspomaga, dlatego jestem nieczuły na obelgi, dlatego uczyniłem twarz moją jak głaz i wiem, że wstydu nie doznam. Pan sam się o nas zatroszczy. W Jego ręku jest nasze zwycięstwo.

Siostra Wojciecha Tarnawska OP