Paralaksa tła

Zejdź z kanapy…

Lipiec 2, 2018
A może na rekolekcje do dominikanek?
Czerwiec 30, 2018
Rozmodlony Ciemny Typ
Lipiec 4, 2018

Gdy wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» (Mk 10,17)

Ewangelista Mateusz pisze o nim: „młody człowiek”, natomiast św. Marek pisze po prostu „ktoś”, do Jezusa przybiegł pewien człowiek… Jakby w ostatniej chwili, zanim Nauczyciel poszedł dalej. Jakby wcześniej trudno mu było zdecydować się, żeby zadać Mistrzowi ważne dla niego pytanie. Brak, którego doświadczał, poczucie niewystarczalności własnych starań w zapewnieniu trwałego szczęścia, sprawił, że jednak przybiegł…

Jest też w życiu inny, jeszcze bardziej niebezpieczny paraliż, dla młodych często trudny do rozpoznania, którego uznanie sporo nas kosztuje. Lubię nazywać go paraliżem rodzącym się wówczas, gdy mylimy SZCZĘŚCIE z KANAPĄ! (…) Pytam was: czy chce być ospali, ogłupiali, otumanieni? Czy chcecie, żeby inni decydowali o waszej przyszłości? Czy chcecie być wolni? Rozbudzeni. Walczyć o waszą przyszłość? (Papież Franciszek, ŚDM 2016)

Aby zejść z „kanapy”, miejsca pozornego szczęścia, o którym mówił papież, wegetacji między iPhonem a komputerem, chwilowego znieczulania bólu i lęku, trzeba odkryć w sercu pragnienie wolności, prawdziwego ŻYCIA, życia w pełni. Usłyszeć, zostać przyprowadzonym (albo przygnanym wewnętrznym przynagleniem), żeby doświadczyć spotkania z Jezusem, jako Panem i Zbawicielem, czyli Tym, który może mnie uratować z sytuacji po ludzku beznadziejnych, uwolnić z grzechu, zmienić moje życie. Tym, co może nas uruchomić jest odkrycie bezwarunkowej MIŁOŚCI jaką Bóg w Jezusie nam dał. Dopiero z tej perspektywy można podjąć decyzję wyboru życia z Jezusem: inspirowania się Jego Osobą, nauką, życiem.

Aby pójść za Jezusem, trzeba mieć trochę odwagi, trzeba zdecydować się na zamianę kanapy na parę butów, które pomogą ci chodzić po drogach, o jakich ci się nigdy nie śniło, ani nawet o jakich nie pomyślałeś, po drogach, które mogą otworzyć nowe horyzonty, nadających się do zarażania radością, tą radością, która rodzi się z miłości Boga, radością, która pozostawia w twoim sercu każdy gest, każdą postawę miłosierdzia. (Papież Franciszek, ŚDM 2016)

Ten, kto doświadczył prawdziwego spotkania z Bogiem i ma odwagę dać się poprowadzić Duchowi Świętemu, nie tylko poznaje wartość odkrytego skarbu, dla którego można zostawić, nie dać się zmamić jego imitacjom, ale nie będzie w stanie zatrzymać go tylko dla siebie. Będzie chciał się tym dobrem dzielić. Staje się świadkiem Jezusa i narzędziem miłosierdzia. I na tym polega ewangelizacja.

Wakacje to czas, w którym jest organizowanych wiele dobrych wydarzeń, spotkań i rekolekcji ewangelizacyjnych. Warto się nimi zainteresować, wziąć udział, aby zbudować, zatroszczyć się lub odnowić swoją wiarę, osobistą relację z Bogiem. Na tym oczywiście nie można poprzestać. Potrzebujemy stałych miejsc wzrostu w codzienności, w naszych środowiskach: ludzi, którzy żyją takimi samymi wartościami i obdarzą nas przyjaźnią; duszpasterstw, wspólnot, w których znajdą się osoby, które będą nas wspierać w osiąganiu nowych celów, rozwijaniu modlitwy, towarzyszyć w chwilach trudnych, nie skreślą, ale podeprą, podniosą w upadku. To jest przede wszystkim rola dorosłych: księży, duszpasterzy, sióstr i świeckich ewangelizatorów i formatorów, którzy mają być dyspozycyjni, dostępni dla Was, młodzi. Ale jak już znajdziesz takie miejsce w Kościele, wspólnotę, w której się zadomowisz i rozwiniesz, to przyjdzie czas, w który zostaniesz zaproszony do wyjścia, rozeznanego i zorganizowanego dzielenia się wiarą na zewnątrz. Czymś nieocenionym jest ewangelizacja młodych z pomocą rówieśników. Dasz się uruchomić?

Siostra Wirginia Mielcarek OP