Paralaksa tła

Dziś Święto św. Jacka

17 sierpnia, 2019
Film z obłóczyn
16 sierpnia, 2019
Pierwsze śluby w Białej Niżnej
17 sierpnia, 2019

Pierwsze pokolenia dominikanów bogate były w wielkich świętych. Wielu pozostawało jeszcze pod urokiem świętego Dominika, pamiętało, jakim był. Nie inaczej było też ze świętym Jackiem – jednym z pierwszych polskich dominikanów. Jego droga do Zakonu Kaznodziejskiego była długa.

Urodził się w Kamieniu Śląskim pod Opolem około 1183 roku. Pochodził z rodu Odrowążów, do którego należał także bł. Czesław, a także bł. Bronisława. Odebrał gruntowne wykształcenie teologiczne w Paryżu i w Bolonii. Potem został kanonikiem przy katedrze wawelskiej. Kiedy w 1220 roku udał się wraz ze swoim wujem, biskupem Iwo Odrowążem do Rzymu, zetknął się ze św. Dominikiem. Musiał on wywrzeć wielkie wrażenie na młodym Jacku, skoro ten, razem ze swoimi krewnymi, bł. Czesławem oraz Hermanem, zdecydował się wstąpić do nowopowstałego Zakonu. Z rąk samego świętego Dominika przyjął w 1221 roku habit i w niedługim czasie wrócił do Polski, gdzie przy kościele Świętej Trójcy w Krakowie założył pierwszy polski klasztor dominikanów. Potem także organizował polską prowincję Zakonu zakładając kolejne konwenty m.in. w Kamieniu Pomorskim, Gdańsku, Płocku i Sandomierzu. Wyruszył także na Ruś oraz do pogańskich Prus.

Zachowało się wiele legend o świętym Jacku. Przedstawiają go one jako wielkiego cudotwórcę. Wskrzeszał umarłych, niejeden raz suchą nogą przeprawiał się przez wezbraną rzekę. Przyglądając się pobieżnie świętemu Jackowi można wysnuć wniosek, że jest to wręcz postać nierzeczywista, bo też tak wielkie były cuda, które mocą Bożą dokonywał. Gdy jednak przyjrzymy się mu bliżej, zobaczymy, że Jacek był bardzo podobny do świętego Dominika. Cechowała go niezłomna wiara. Idąc ze słowem Bożym do ludzi, wierzył, że Pan nie pozostawi go bez swojej opieki. Tak też było. Mówi o tym legenda, w której święty staje z braćmi nad wezbraną Wisłą i gdy nie znalazł żadnej łodzi, którą mogliby przeprawić się na drugi brzeg napełnił się nadzieją w Bogu i mocną ufnością. Wezwawszy braci do modlitwy sam naznaczył rzekę znakiem krzyża i śmiało wyruszył w drogę. Idąc suchą stopą po falach wód, powiada do towarzyszy: „Idźcie w imię Chrystusa moim śladem i żadną miarą nie wątpcie w moc Wszechmogącego”. Całkowicie oddany Bogu wierzył, że otrzyma od Niego wszystko, o co poprosi.

Jacek jawi się także jako niestrudzony misjonarz. Ciągle będąc w drodze głosi Ewangelię i jest tym, który dokonuje powtórnej chrystianizacji Polski. Realizował w całym swoim życiu charyzmat Zakonu powstałego z troski o zbawienie dusz. W dobie niebywałego rozwoju komunikacji zadziwia dynamizm, z jakim święty Jacek pokonywał pieszo tysiące kilometrów. Wiele przy tym ryzykował, gdyż nie wszędzie przyjmowano kaznodziejów z otwartymi ramionami.

Legendy przedstawiają bardzo różne cuda Jacka. Wskrzeszał umarłych, dzięki jego modlitwie zbite gradem zboże podniosło się pełne dojrzałych ziaren. Nigdy jednak św. Jacek nie wychodzi sam z inicjatywą. Nie jest tym, który chce zadziwiać innych i popisywać się przed ludźmi. To oni, wiedząc o świętości zakonnika, spieszą do niego i błagają o wstawiennictwo u Boga. A ten płacze z płaczącymi i obiecuje pomoc. To owo współczucie, więź solidarności z potrzebującymi, wywołują u św. Jacka litość. Reaguje w najbardziej naturalny dla zakonnika sposób: po prostu się modli. Wierzy także, że dobry Bóg może się zlitować. Prosi o wiele z wielką ufnością i zostaje wysłuchany. Nigdy też Jacek niczego sobie nie przypisywał. Zawsze wskazywał na Wszechmocnego.

Jest jedna opowieść o św. Jacku, w której zawiera się sedno dominikańskiej duchowości. Gdy święty przebywał w Kijowie, miasto zostało napadnięte przez Tatarów. Gdy trzeba było uciekać, Jacek, który właśnie sprawował Mszę świętą, wziął Najświętszy Sakrament, i już miał uciekać z kościoła, gdy nagle odezwała się do niego figura Matki Bożej: Synu Jacku, dlaczego sam uciekasz, a mnie razem z moim Synem zostawiasz, aby Tatarzy rozbili ten posąg i go podeptali? Weź mnie z sobą! Jacek bał się, że posąg będzie dla niego za ciężki, ale Maryja obiecała mu: Syn mój uczyni go lekkim. I tak się stało. Odtąd św. Jacek przedstawiany jest najczęściej z Najświętszym Sakramentem w jednej ręce i figurą Matki Bożej w drugiej. Jest to wymowna ikona duchowości dominikańskiej, gdzie szerzona jest cześć dla Eucharystii oraz kult Maryi, Matki Różańcowej. Rzeczywiście, czcił on Najświętszą Maryję Pannę, która ukazywała mu się obiecując, że otrzyma wszystko, o co poprosi. W tym kontekście wymowna jest data śmierci świętego – odszedł on do Pana w Uroczystość Wniebowzięcia NMP. Pozostał dla braci wzorem niestrudzonego kaznodziei, radosnego siewcy słowa Bożego. Uczy, że nigdy nie jest za późno, aby wyruszyć w drogę na wezwanie Pana.