Paralaksa tła

Ewangelia malowana pędzlem

Luty 18, 2019
O posłudze sióstr na Białorusi
Luty 14, 2019
Niebawem czuwanie Jerycho
Luty 19, 2019

Pan Bóg nieustannie nas powołuje. Każdego z nas powołał do życia i do świętości. Te dwa wezwania wyznaczają drogę, którą mamy przebyć – od rozpoczęcia naszego życia do początku nowego życia w wieczności. Dla ułatwienia tej wędrówki Pan Bóg wyznacza nam etapy, na których także nieustannie słyszymy jego wezwanie. Najpierw powołuje nas jako dzieci naszych rodziców, następnie jako przedszkolaków, uczniów. Później obdarza nas powołaniem, które ma decydujący wpływ na dalszy kierunek naszego marszu do świętości. Niektórych powołuje do założenia rodziny, innych wzywa do życia kapłańskiego czy zakonnego. Jako pomoc w realizacji powołania Pan Bóg obdarza nas także wieloma różnymi talentami. Dzięki talentom, które powinniśmy odkrywać, przyjmować i rozwijać, możemy lepiej wypełniać Boże wezwanie i służyć innym.

A co wtedy, gdy pozornie talent, który otrzymaliśmy, jest „nieprzydatny” na drodze powołania, jakie odczytujemy w swoim życiu? Co wtedy wybrać – talent czy powołanie? Taki dylemat – pozornego konfliktu między talentem a powołaniem - odnajdujemy w życiu bł. Jana z Fiesole – znanego jako Fra Angelico.

Guido di Pietro urodził się w dolinie Mugello w Toskanii ok. 1400 r. Wcześnie odkrył w sobie talent malarski i już w wieku piętnastu lat rozpoczął naukę sztuki malarskiej u jednego z miniaturzystów florenckich. We Florencji poznał dominikanów – jego umiłowanym miejscem był założony przez ucznia św. Katarzyny ze Sieny, bł. Jana Dominici, klasztor Santa Maria Novella. Pociągnięty duchowością dominikańską postanowił wstąpić do Zakonu – z tego powodu w 1420 r. przekroczył próg klasztornej furty w Fiesole. Pierwszym przełożonym Fra Angelico był św. Antonin, późniejszy biskup Florencji. Jako młody zakonnik nie zrezygnował ze swojego talentu – rozwijał go nadal, tworząc dzieła sztuki, umieszczane następnie w kościołach we Florencji i Fiesole. Jego pierwszą większą pracą było ozdobienie rozbudowanego w latach 30. XV w. klasztoru św. Marka we Florencji. Praca ta zajęła mu 5 lat. Jej rzetelne wykonanie zwróciło uwagę przybyłego na uroczystość poświęcenia klasztoru papieża Eugeniusza IV. Ojciec Święty zaprosił Fra Angelico do Rzymu i polecił mu ozdobienie bazyliki św. Piotra Apostoła. Z Rzymu przeniósł się do Orvieto, gdzie pracował przy dekorowaniu tamtejszej katedry. W Orvieto spotkała go wiadomość o konieczności jego powrotu do Fiesole. Musiał zastąpić na stanowisku przeora schorowanego brata Benedetto. Obowiązki przełożonego wspólnoty pełnił przez dwa lata. W 1453 r. przybył ponownie do Rzymu, gdzie na polecenie kardynała Juana de Torquemado podjął pracę przy ozdobieniu klasztoru Sopra Minerva. Niestety, nie udało mu się tych prac skończyć, ponieważ zmarł 18 lutego 1455 r.

Kult Fra Angelico rozszerzał się od momentu jego śmierci, jednak swoje oficjalne potwierdzenie ze strony Kościoła znalazł dopiero w 1984 r., kiedy to papież Jan Paweł II go beatyfikował.Wydawać by się mogło, że artysta obdarzony ogromnym talentem malarskim nie odnajdzie się w rzeczywistości klasztoru – nie będzie w stanie dostosować się do zakonnej reguły. Z drugiej strony – czy będąc zakonnikiem będzie mógł rozwijać talent, jakim go obdarzył Pan Bóg. Przyjęcie przez bł. Jana z Fiesole obu tych darów z wiarą i wdzięcznością pozwoliło mu na pogodzenie tych różnych rzeczywistości. Zgodnie z duchowością dominikańską jego praca była owocem wytrwałej kontemplacji prawd Bożych. Nigdy nie przystępował do pracy bez przemodlenia tematu malowanego obrazu. Jego ogromne zaufanie przejawiały się także w tym, że nie poprawiał namalowanych przez siebie obrazów – prowadzenie swojej ręki oddawał Duchowi Świętemu i z tego względu pozostawiał obrazy w formie, jaką nadało im pierwsze pociągnięcie pędzla. Kolejną pozorną sprzecznością może być konflikt między wykonywaną przez Fra Angelico pracą a powołaniem dominikanów do głoszenia Słowa Bożego. Kiedy jednak uświadomimy sobie, że w czasach, w których tworzył, malowidła w kościołach były równie skutecznym sposobem głoszenia jak kazania, konflikt ten znika od razu. Taka forma głoszenia ma jeszcze jedną zaletę – pozostała do dnia dzisiejszego w formie, jaką nadał jej kaznodzieja. Z tego względu, żyjąc prawie 600 lat później, możemy korzystać ze Słowa głoszonego przez bł. Jana z Fiesole.

Poza wiernym rozwijaniem talentu malarskiego, Fra Angelico gorliwie wypełniał regułę zakonną. Znana jest anegdota, że zachęcony przez papieża do zjedzenia mięsa w dzień, w którym jego bracia pościli, przeprosił i powiedział, że nie ma na to pozwolenia przeora. Zachowały się słowa, jakimi podsumował swoją artystyczną działalność: "By malować sprawy Chrystusa, należy żyć z Chrystusem".

Tematyka prac Fra Angelico związana jest z Tajemnicą Wcielenia i Odkupienia. Z tej perspektywy ukazuje otaczający nas świat. Dużą rolę w jego pracach odgrywa postać Maryi, którą ukazywał jako wzór przyjaźni z Bogiem i wierności w przyjmowaniu Bożego Słowa. O jego miłości do Zakonu świadczy fakt, że w wielu swoich dziełach „przemycał” postać św. Dominika – tak stało się na przykład w klasztorze św. Marka we Florencji. Św. Dominik towarzyszy Panu Jezusowi we wszystkich momentach jego męki. W postawie świętego przedstawionej przez bł. Jana z Fiesole możemy odnaleźć także postawy znane z 9 sposobów modlitwy św. Dominika. Papież Pius XII powiedział o nim, że "połączył ze sztuką pogodną, surową ascezę, którą karmiły wybitne cnoty, kontemplacja spraw Bożych i modlitwa". O takim połączeniu, a raczej zanurzeniu wszystkiego, co czynił, w Bogu świadczy także fakt, że zmarł w opinii świętości. Nie uległ pokusie łatwego zgromadzenia majątku, co niewątpliwie miałoby miejsce, gdyby swój talent wykorzystywał do tworzenia dzieł sztuki niesakralnej. Swoje powołanie odnalazł jednak w pójściu za Panem drogą rad ewangelicznych. Swój talent uczynił natomiast skutecznym narzędziem głoszenia.

Patrząc na przykład życia bł. Jana z Fiesole możemy się przekonać, że tylko wierne wypełnianie woli Bożej w życiu daje nam gwarancję zrealizowania naszego powołania do świętości. Pan Bóg, obdarzając nas każdego dnia powołaniem, zaprasza, byśmy nie bali się postawić wszystkiego na jedną kartę. Kiedy będziemy szukać tylko Jego woli, nigdy nie narazimy się na to, że zakopiemy swoje talenty. Wręcz przeciwnie – uzdalniając nas do pójścia za głosem powołania obdarzy nas wszystkimi potrzebnymi zdolnościami lub tak pokieruje naszym życiem, że kiedy powierzymy Mu nasze zainteresowania i talenty, otrzymamy znacznie więcej.

s. Kazimiera Korzeniewska OP