II Niedziela Wielkanocna
27 kwietnia, 2019
IV Niedziela Wielkanocna
11 maja, 2019
Jezus znowu ukazał się nad Jeziorem Tyberiadzkim. A ukazał się w ten sposób: Byli razem Szymon Piotr, Tomasz, zwany Didymos, Natanael z Kany Galilejskiej, synowie Zebedeusza oraz dwaj inni z Jego uczniów. Szymon Piotr powiedział do nich: «Idę łowić ryby». Odpowiedzieli mu: «Idziemy i my z tobą». Wyszli więc i wsiedli do łodzi, ale tej nocy nic nie ułowili.
A gdy ranek zaświtał, Jezus stanął na brzegu. Jednakże uczniowie nie wiedzieli, że to był Jezus.
A Jezus rzekł do nich: «Dzieci, macie coś do jedzenia?»
Odpowiedzieli Mu: «Nie».
On rzekł do nich: «Zarzućcie sieć po prawej stronie łodzi, a znajdziecie». Zarzucili więc i z powodu mnóstwa ryb nie mogli jej wyciągnąć.
Powiedział więc do Piotra ów uczeń, którego Jezus miłował: «To jest Pan!» Szymon Piotr, usłyszawszy, że to jest Pan, przywdział na siebie wierzchnią szatę – był bowiem prawie nagi – i rzucił się wpław do jeziora. Pozostali uczniowie przypłynęli łódką, ciągnąc za sobą sieć z rybami. Od brzegu bowiem nie było daleko – tylko około dwustu łokci.
A kiedy zeszli na ląd, ujrzeli rozłożone ognisko, a na nich ułożoną rybę oraz chleb. Rzekł do nich Jezus: «Przynieście jeszcze ryb, które teraz złowiliście». Poszedł Szymon Piotr i wyciągnął na brzeg sieć pełną wielkich ryb w liczbie stu pięćdziesięciu trzech. A pomimo tak wielkiej ilości sieć nie rozerwała się. Rzekł do nich Jezus: «Chodźcie, posilcie się!» Żaden z uczniów nie odważył się zadać Mu pytania: «Kto Ty jesteś?», bo wiedzieli, że to jest Pan. A Jezus przyszedł, wziął chleb i podał im – podobnie i rybę.
To już trzeci raz Jezus ukazał się uczniom od chwili, gdy zmartwychwstał.
A gdy spożyli śniadanie, rzekł Jezus do Szymona Piotra: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie więcej aniżeli ci?»
Odpowiedział Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham».
Rzekł do niego: «Paś baranki moje».
I znowu, po raz drugi, powiedział do niego: «Szymonie, synu Jana, czy miłujesz Mnie?»
Odparł Mu: «Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham».
Rzekł do niego: «Paś owce moje».
Powiedział mu po raz trzeci: «Szymonie, synu Jana, czy kochasz Mnie?»
Zasmucił się Piotr, że mu po raz trzeci powiedział: «Czy kochasz Mnie?» I rzekł do Niego: «Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham».
Rzekł do niego Jezus: «Paś owce moje.
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam ci: Gdy byłeś młodszy, opasywałeś się sam i chodziłeś, gdzie chciałeś. Ale gdy się zestarzejesz, wyciągniesz ręce swoje, a inny cię opasze i poprowadzi, dokąd nie chcesz».
To powiedział, aby zaznaczyć, jaką śmiercią uwielbi Boga. A wypowiedziawszy to, rzekł do niego: «Pójdź za Mną!»
(J 21, 1-19)

Przed nami spotkanie z Szymonem Piotrem. Piotrem podejmującym ryzyko, przełamującym zmęczenie i obawę przed ośmieszeniem. Piotrem, który ma odwagę, by wyjść poza granice kalkulacji, pewności.

Po nieudanej próbie połowu, Jezus każe Piotrowi wypłynąć ponownie na głębię. Piotr musi podjąć decyzję, której stawką jest jego poważanie i prestiż. Jest przecież fachowcem i wie, gdzie i kiedy najlepiej łowić. Ponadto jest rozczarowany, sfrustrowany. Przez całą noc nic nie złowili.

„Wypłyń na głębię” – to jest również zaproszenie Jezusa dla naszej codzienności. Jeżeli chcemy w naszym życiu wydać owoce, musimy przekraczać siebie, swoje przyzwyczajenia, schematy. Wychodzić ze swego małego „grajdołka” i podejmować wyzwania. Inaczej wcześniej czy później urządzimy się w przeciętności.

Piotr był posłuszny Jezusowi i jego ufność została nagrodzona. Ten obraz pokazuje, że żyć sensownie, to znaczy żyć bez podejrzliwości wobec Jezusa. Często przeraża nas łaska bliskości Jezusa, uciekamy przed siecią Jego miłości, przed Jego zamiarami wobec naszego życia i nas samych. Scena z Ewangelii pokazuje, ze zaufanie Bogu poprowadzi nas na prawdziwą głębię naszego życia. Piotr miał doświadczenie Bożej miłości, swojego grzechu i przebaczenia, dlatego nie bał się zaufać Mistrzowi. Oglądając na własne oczy efekt swej ufności i posłuszeństwa, Piotr przeżywa wielki, duchowy wstrząs. Tak niewyobrażalnie obfity połów, jakiego dokonali, zdumiewa go i napełnia zachwytem. Dostrzega teraz z całą wyrazistością, kim Jezus jest naprawdę. Poznanie to, jest tak wstrząsające, że w jego blasku staje przed Piotrem własna małość i słabość. Piotr zapewne uświadomił sobie, do czego jest zdolny w relacji z Mistrzem. Był w stanie porzucić sieci i pójść za Nim, ale był też zdolny zaprzeć się Go.

Zanim zmartwychwstały Jezus rozpoczął dialog z Piotrem, przygotował swoim uczniom posiłek i wspólnie z nimi go spożył. Wskazuje to na przyjacielskie relacje Jezusa z uczniami, ale przede wszystkim na zaproszenie Jezusa do stołu swojego Słowa i Ciała.

CZY KOCHASZ MNIE…?

Jak odpowiadał św. Piotr wiemy doskonale. A jak Ty odpowiesz na nie dzisiaj? I to słowo DZISIAJ jest kluczowe. Czy kochasz Go z tym wszystkim, co teraz dzieje się w Twoim życiu? Czy kochasz Go z tymi emocjami i uczuciami, które teraz w Tobie „siedzą”?

Dla Piotra pytania o miłość Jezusa były niezwykle trudne, ponieważ miał doświadczanie – i to bardzo świeże – wyparcia się Mistrza. Zobacz, że Jezus nie czeka aż Piotr się „ogarnie”, ale przychodzi do niego, gdy ten jeszcze doskonale pamięta jak bardzo Go zawiódł. Bóg nie czeka aż będę lepsza, ale zaraz po zdradzie przychodzi do mnie i pyta: Czy kochasz mnie? Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, zwłaszcza, gdy pamiętamy o tym wszystkim, co świadczy o braku miłości i wierności Jezusowi.

Piotr mówi, że kocha. I to aż trzy razy, dokładnie tyle, ile razy powiedział, że Go nie zna. Przez trzykrotne zapytanie Jezus uświadamia Piotrowi, że przebacza mu grzechy, potwierdza swój wybór i powierza mu misję pasterza dusz ludzkich. To słowo daje mi wielką nadzieję. Każdy dzień jest potwierdzeniem Bożej miłości. Każde wydarzenie jest pytaniem, czy ją przyjmuję i jestem gotowa na nią odpowiedzieć. Przebaczając grzechy, Bóg uzdalnia do miłości. Z każdym Jego przebaczeniem mam więcej powodów, aby odpowiedzieć Mu miłością. Jezus nie pyta o wczoraj, ale o to, czy chcę kolejny dzień przeżyć z Nim w dialogu miłości. Bóg przychodzi do mnie i pyta o miłość wtedy, gdy mi się wydaje, że nie umiem Go kochać. On przychodzi i pokazuje mi, że nie rezygnuje ze mnie, ale ciągle widzi we mnie dobro.