Paralaksa tła

Jak dobrze przeżyć młodość?

Maj 10, 2019
Warsztaty dla katechetów
Maj 10, 2019
Pielgrzymka Junioratu ścisłego na Ukrainę
Maj 15, 2019

Czytaliście już adhortację „Christus vivit” Ojca Świętego Franciszka? Jeśli nie, to zachęcam Was do tego. Ten najnowszy dokument papieski będący owocem synodu poświęconemu młodym w Kościele, jest pełnym ciepła listem, jaki młody duchem papież kieruje nie tylko do młodzieży, ale do wszystkich wiernych, którzy w Chrystusie mogą zachować młodość.

W tym miesiącu spójrzmy na kilku dominikańskich świętych z perspektywy nauczania Ojca Świętego. Młodość nie jest wcale łatwym okresem życia, przyjrzyjmy się więc, jak przeżywali ją ci, których życie wypełnione było po brzegi sensem.

1. Bł. Jordan i bł. Diana

Papież Franciszek dostrzega potrzebę towarzyszeniu młodym ludziom w rozeznawaniu i przeżywaniu swojego powołania. Taką rolę mogą pełnić przewodnicy duchowi. W dokumencie papieskim czytamy: Od przewodnika w wierze oczekuje się, że będzie wiernym chrześcijaninem, zaangażowanym w Kościele i w świecie, stale będzie dążył do świętości, będzie powiernikiem, który nie wydaje osądów, będzie aktywnie słuchał potrzeb młodych ludzi i na nie odpowiadał, będzie osobą głęboko kochającą i świadomą siebie, a także będzie znał swoje ograniczenia oraz radości i cierpienia związane z duchową wędrówką. (Christus vivit, 246)

Takim przewodnikiem dla młodej, XIII – wiecznej mniszki żyjącej w Bolonii, Diany, był pierwszy następca św. Dominika, Jordan z Saksonii. Łączyła ich wielka przyjaźń duchowa, a jej świadectwo znajdujemy dziś w listach, które pozostały. Wiele starszy od Diany Jordan prowadził ją drogą duchowego rozwoju nie zatrzymując swojej duchowej córki dla siebie, lecz wciąż wskazując na Jezusa. To On [Jezus] właśnie jest ogniwem, które złączyło nasze dusze, więc dokądkolwiek bym poszedł, w Nim jesteś zawsze przy mnie; W Nim – Twoim Oblubieńcu, Bożym Synu, Jezusie Chrystusie – pisał w jednym z listów. Warto znaleźć doświadczoną osobę, której można zaufać i w pewien sposób powierzyć swoją młodość.

2. Święty Jacek Odrowąż

Podczas Synodu jeden z młodych audytorów z Wysp Samoa powiedział, że Kościół jest jak kajak, w którym osoby starsze pomagają utrzymać kurs, odczytując położenie gwiazd, a młodzi wiosłują z całych sił, wyobrażając sobie, co na nich czeka dalej. Nie dajmy się zwieść na manowce ani przez młodych, myślących, że dorośli są przeszłością, która już się nie liczy, która już się skończyła, ani też przez dorosłych, sądzących, że zawsze wiedzą, jak powinni zachowywać się młodzi. Raczej wsiądźmy wszyscy razem do tego samego kajaka i wszyscy razem szukajmy lepszego świata, pod nieustannie nowym tchnieniem Ducha Świętego. (Christus vivit, 201)

W tym miejscu przypomnijmy historię św. Jacka i jego wuja, biskupa krakowskiego, Iwo Odrowąża. Płynęli oni razem w kajaku Kościoła. Jacek był już wykształconym kapłanem, kanonikiem w Krakowie, gdy udał się ze swoim wujkiem do Rzymu. Miał wtedy około 37 lat, a więc był już dojrzałym mężczyzną. Być może Iwo Odrowąż widział w nim swojego następcę. Droga powołania Jacka wydawała się jasno wytyczona. Obaj jednak otwarci byli na działanie Ducha Świętego. W Rzymie Jacek był świadkiem, jak św. Dominik wskrzesił młodzieńca, który spadł z konia i się zabił. To wydarzenie zmieniło jego życie: od razu poprosił o przyjęcie do Zakonu Kaznodziejskiego i przyjął habit z rąk samego świętego Dominika. Wujek nie tylko nie sprzeciwił się temu, ale wręcz zaprosił dominikanów do Krakowa, dając im kościół Świętej Trójcy, w którym są do dziś.

3. Święta Katarzyna ze Sieny i św. Róża z Limy

Niezależnie od wszelkich aspektów zewnętrznych czy aktualnych mód istnieje piękno w każdym mężczyźnie i kobiecie, którzy z miłością żyją swoim powołaniem osobistym, bezinteresownie służąc wspólnocie, swej ojczyźnie, wielkodusznie pracując na rzecz szczęścia rodziny, angażując się w żmudne, anonimowe i bezinteresowne dzieło przywracania przyjaźni społecznej. Odkrywać, ukazywać i podkreślać to piękno, które przypomina Chrystusa na krzyżu, znaczy kłaść fundamenty prawdziwej solidarności społecznej i kultury spotkania. (Christus vivit, 183)

Dziś świat oszalał chyba na punkcie piękna. Liczą się tylko piękni ludzie, brzydota jest piętnowana i wyśmiewana. Dziewczyny podejmują różne, często wyniszczające zabiegi, które mają sprawić, że będą wyglądać idealnie. A przecież jest ważniejsze piękno, o które trzeba wciąż walczyć. Jest to piękne serce. Wiedziały o tym dwie Boże „buntowniczki”, św. Katarzyna ze Sieny i św. Róża z Limy. One poświęciły swoje zewnętrzne piękno, by zachować czyste serce dla Jezusa. Zarówno jedną, jak i drugą rodzice chcieli wydać za mąż nie godząc się na życie zakonne swoich córek. Katarzyna, a potem Róża, obcięły swoje długie włosy, najpiękniejszą z ówczesnych kobiecych ozdób. Róża dodatkowo oszpecała swoją twarz kładąc na nią różne mikstury. Dla nich nie tyle ważne było piękne ciało, co dusza oddana Jezusowi.

4. Św. Tomasz z Akwinu

Nie pozwól, by skradziono ci nadzieję i radość, aby cię oszołomiono, chcąc użyć cię jako niewolnika do własnych interesów. Odważ się być kimś więcej, ponieważ twoje życie jest ważniejsze niż cokolwiek innego. Nie musisz posiadać ani udawać. Możesz stać się tym, czym Bóg, twój Stwórca, wie, że jesteś, jeśli przyznasz, że jesteś powołany do wielkich rzeczy. Przyzywaj Ducha Świętego i idź z ufnością do wielkiego celu: świętości. W ten sposób nie będziesz kserokopią. Będziesz w pełni sobą samym. (Christus vivit, 107)

Czasami zdarza się, że ktoś chce zaprojektować młodemu człowiekowi jego życie. Tak było w przypadku św. Tomasza z Akwinu. Już jako mały chłopiec został oddany przez swoją rodzinę do opactwa benedyktynów na Monte Cassino, aby w przyszłości zostać opatem w tej wspólnocie. W tamtych czasach (XIII wiek) była to bardzo prestiżowa funkcja. Podczas studiów w Neapolu poznał jednak dominikanów i zamienił habit benedyktyński na dominikański. Dla możnej rodziny Akwinatów wstąpienie ich syna do zakonu żebraczego było wielkim upokorzeniem. Bracia Tomasza posunęli się więc do porwania go i uwięzienia w rodowej twierdzy, by tam zmienił zdanie. Tomasz nie ugiął się jednak pod naciskami rodziny, bo wiedział, do czego powołuje go Bóg. Pozostał w pełni sobą samym i dopiął swego. Dziś jest jednym z największych dominikańskich świętych.

Niech te przykłady inspirują do szukania własnej drogi do świętości, która zawsze jest oryginalna, świeża, młoda. Na zakończenie jeszcze raz oddam głos Papieżowi Franciszkowi: Musisz odkryć, kim jesteś, i rozwinąć swój własny sposób bycia świętym, niezależnie od tego, co mówią i myślą inni. Stawać się świętym to stawać się pełniej sobą, być tym, co Bóg zechciał wymarzyć i stworzyć, a nie kserokopią. Twoje życie powinno być proroczym bodźcem, który byłby natchnieniem dla innych, pozostawiającym ślad w tym świecie, ten wyjątkowy znak, który tylko ty możesz zostawić. Natomiast, jeśli będziesz kopiował, pozbawisz tej ziemi, a także nieba, tego, czego nikt oprócz ciebie nie może zaofiarować. (Christus vivit, 162) Odwagi!

s. Wojciecha Tarnawska OP