Paralaksa tła

O różańcu kilka słów…

Październik 7, 2019
Dzień skupienia w Gietrzwałdzie
Październik 6, 2019

„Różaniec – to skarb dzieci św. Dominika”. Te słowa Matki Kolumby Białeckiej, Założycielki naszego Zgromadzenia, na pierwszy rzut oka mogą budzić pewne wątpliwości. Dlaczego skarb? I dlaczego akurat dzieci św. Dominika?

Dla wielu modlitwa różańcowa jest dobrze znana od dzieciństwa. Kojarzy się z październikowymi nabożeństwami w kościele. Być może niektórzy odmawiali różaniec w domu, wspólnie z rodziną. Dla jednych jest to bardzo droga im forma modlitwy, innym z kolei wydaje się zbyt monotonna. Może wydawać się dziwne, że modlitwa tak nieskomplikowana jak różaniec, jest w sposób szczególny związana z Zakonem dominikanów, kojarzonych zazwyczaj z intelektualistami i autorami skomplikowanych traktatów teologicznych. A jednak to właśnie św. Dominik, czciciel Maryi, otrzymał w darze od swej Królowej modlitwę różańcową, jako oręż w walce z odwiecznym wrogiem człowieka. Dziś Zakon dominikański chlubi się Różańcem jako świętym dziedzictwem.

Różaniec jest modlitwą bardzo prostą. Był on w swoim czasie modlitwą analfabetów, a jednocześnie przyciągał i zachwycał również mędrców, uczonych i świętych. Istotą modlitwy różańcowej jest medytacja. Medytacja to co innego niż rozmyślanie o sprawach Bożych. Medytacja to zatrzymanie się nad tajemnicą Bożej dobroci, żeby ją w siebie wchłaniać, i nad tajemnicą swojej ludzkiej grzeszności, żeby ją z siebie wyrzucać. To pełne miłości wpatrywanie się w Jezusa Chrystusa oczyma Jego Matki, które budzi w człowieku adorację i wdzięczność za nieskończoną miłość Boga i żal za własne grzechy.

Prostota Różańca zawiera jednocześnie niewypowiedzianą głębię i mądrość, pozwalającą nam zbliżyć się do tajemnicy Boga, którego cechuje przecież największa prostota. Św. Tomasz z Akwinu powiedział, że nie potrafimy zrozumieć Boga, gdyż jest ON tak nieskończenie prosty, że pojęcie tego wykracza poza granice naszego ludzkiego rozumu. My, bowiem bardzo lubimy komplikować różne sprawy i trudno nam dojść do prostoty. Może właśnie dlatego często nudzi nas modlitwa różańcowa, którą odbieramy jako monotonne powtarzanie kolejnych „zdrowasiek”.

Często myślimy o modlitwie jako o wysiłku, który podejmujemy, aby rozmawiać z Bogiem. Bywa, że im bardziej się staramy, im więcej wysiłku wkładamy w naszą modlitwę, tym bardziej odległy i niedostępny wydaje nam się Bóg. Proste słowa Różańca pozwalają nam uwolnić nasz umysł, po prostu być z Bogiem. Powtarzając słowa Archanioła „Pan z Tobą”, celebrujemy obecność Boga z nami i naszą z Nim.

W dominikańskich wspólnotach zakonnych Różaniec jest codzienną modlitwą. Odmawiamy go zarówno w naszych kaplicach, jak i wtedy, gdy jesteśmy w drodze. Jest to modlitwa budująca wspólnotę i dająca nam siłę do podejmowania codziennych wyzwań głoszonej Ewangelii. Ruszamy w drogę z Różańcem, aby w naszych wędrówkach towarzyszyła nam Maryja, także swego czasu wezwana do wyjścia ze swego domu, do wyruszenia w podróż – najpierw do Elżbiety, potem do Betlejem, Egiptu i Jerozolimy. Droga Maryi, opisana w poszczególnych tajemnicach różańcowych, zanim doprowadziła Ją do chwały, nie szczędziła Bożej Matce cierpienia.

Każde „Zdrowaś Mario” przywołuje w serca przeżycia Maryi i Jej Syna, a jednocześnie opisuje indywidualną drogę, którą musi pokonać każdy z nas, od chwili narodzin aż do śmierci. Pomiędzy tymi dwoma wydarzeniami dokonuje się nasze spotkanie z Bogiem i odnalezienie zbawienia. Kościół nieustannie przypomina nam, że jesteśmy na tej ziemi pielgrzymami zdążającymi do domu Ojca. Ta prosta modlitwa pomaga nam w pokonywaniu wszelkich trudności podczas tej drogi i w dobrym przygotowaniu się na spotkanie z Bogiem.

Nasze życie ostatecznie nie ma wartości samo w sobie, jako nasza indywidualna historia. Nabiera ono właściwego sensu jedynie poprzez zanurzenie w historii o wiele większej, której nie jesteśmy w stanie objąć naszym rozumem. Historia każdego człowieka stanowi pewien odcinek drogi, jaką przemierza świat. Stanowi malutki fragment historii zbawienia, którą przekazują nam tajemnice różańca świętego. Ukazują one bowiem na swój sposób, że wszystko pochodzi od Boga i wszystko do Niego powraca. Zatem musimy nadać naszemu życiu odpowiednią formę i treść.

Maryja całym swym życiem zawsze wskazywała na Jezusa. Zakon dominikański przez wieki szerzył modlitwę różańcową nie tylko jako przejaw czci dla Matki Najświętszej, ale przede wszystkim jako sposób głoszenia Prawdy o Jezusie Chrystusie. Do XIII wieku modlitwa Zdrowaś Maryjo (odmawiana zawsze po łacinie) była dokładnym powtórzeniem słów Archanioła Gabriela, zanotowanych przez św. Łukasza w jego Ewangelii. Brakowało w niej nie tylko znanej nam współcześnie drugiej części modlitwy (zaczynającej się od słów: „Święta Maryjo, Matko Boża ...”), ale i słowa „Jezus”, zamykającego obecnie część pierwszą. Imię Zbawiciela zostało dołączone w XIII wieku, o czym świadczy najstarsza różańcowa legenda, w której pojawia się Imię Jezus.

Żyjący w XIII wieku dominikanin Tomasz z Chantimpré spisał dwie księgi cudów i budujących przykładów ze współczesnych jemu czasów. Wśród nich znalazła się opowieść o członku jego Zakonu, Walterze z Meisenburga. Tenże zakonnik, mający opinię człowieka bardzo szlachetnego i pobożnego, został pewnego razu wezwany przez jednego książąt, aby wysłuchał jego spowiedzi. Jak pisze autor opowiadania: „W noc przed spowiedzią wśród ciszy nocnej zaczął nagle wołać jak we śnie: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Owoc żywota Twojego! Kiedyśmy to usłyszeli zdziwiliśmy się i uradowali zarazem. Spytałem go, cóż mógł takiego śnić, że wołał tak głośno. Odpowiedział: Od wielu lat mam w zwyczaju, aby do Pozdrowienia Anielskiego dodawać imię Jezus, tak, że mówię: I błogosławiony jest Jezus, owoc żywota Twojego. I oto zdarzyło się tej nocy, że nikczemny nieprzyjaciel rodzaju ludzkiego, pełen zawiści o zbawienie księcia, którego miałem właśnie wyspowiadać, poddawał mnie udrękom. Głosem pełnym lęku wydobyłem jednak z siebie owo zwykłe swoje pozdrowienie, i kiedy je wymawiałem, diabeł odszedł ode mnie”.

Legenda ta pozwoliła uzmysłowić ludziom wartość słów dodanych do Pozdrowienia Anielskiego, nie mających rangi tekstu biblijnego, natchnionego. Pokazuje ona, że na Imię Jezus zgina się każde kolano, że szatan nie jest w stanie ścierpieć tego Imienia.

Już święci teologowie pierwszych wieków, wołając do Maryi, kierowali oczy na Jezusa. W ten sposób uczyli wiernych prawdziwej pobożności, w której Maryja jest drogą do Swego Syna. Uczy tego obecny Ojciec Święty*, a wprowadzone przez Papieża Tajemnice Światła jeszcze mocniej uświadamiają nam, że poprzez modlitwę różańcową Maryja, ta najtroskliwsza z Matek, wprowadza nas w tajemnice życia Jezusa i zanurza nasze życie w Jego życiu.

Dlatego właśnie Różaniec jest dla nas tak cenny, jest prawdziwym skarbem Miłości Bożej, który prowadzi nas do wiecznej radości. Jest też w szczególny sposób skarbem dzieci św. Dominika – bo właśnie św. Dominik znany jest jako pierwszy apostoł Różańca otrzymanego bezpośrednio od Najświętszej Maryi Panny. Św. Ludwik Grignion de Montfort zapewniał, że „Różaniec został dany Kościołowi przez św. Dominika, który otrzymał go od Najświętszej Maryi Panny jako środek nawrócenia albigensów i grzeszników”.

Dziś następcy i następczynie św. Dominika ruszają w drogę z modlitwą różańcową, by na wzór swego Założyciela głosić Prawdę Ewangelii i wypraszać łaskę nawrócenia tym wszystkim, którzy zagubili się pośród dróg tego świata i oddalili się od Boga – Źródła wszelkiego życia. Różaniec pomaga nam samym trwać przy Panu i nie ustawać w tej drodze, bo przecież cóż się stanie z grzesznikami?


*) Tekst pochodzi z 2003 roku, gdy papieżem był św. Jan Paweł II. W Liście Apostolskim Rosarium Virginis Mariae Ojciec Święty wprowadził do odmawiania różańca tajemnice światła.

M. Aleksandra Zaręba OP