Paralaksa tła

On sam nas umiłował…

1 października, 2020
Wieczór Modlitwy Młodych
21 września, 2020
Wiązać różańcem życie z Bogiem
7 października, 2020

Pochwalony Jezus Chrystus!

Nazywam się Sofia, mam 18 lat i jestem z Białorusi. Od dzieciństwa byłam bardzo aktywnym i niespokojnym dzieckiem. Zastanawiałem się nad wszystkim, co się dzieje, więc nie mogłam długo siedzieć w jednym miejscu. Ile kosztowała mnie godzinna Msza w niedziele! Mimo to, za każdym razem podziwiałam siostry (w mojej parafii św. Józefa służą siostry szarytki). Zawsze były spokojne i uśmiechnięte, gdy były zanurzone w modlitwie. „Jaka szkoda, że jestem taka niespokojna...“– myślałam tak i znowu uciekłam, aby zająć się moimi najważniejszymi sprawami na świecie.

Po raz pierwszy myśl o życiu zakonnym pojawiła się w 2016 roku na ŚDM w Krakowie. Były to niezapomniane emocje: spotkanie z Papieżem Franciszkiem, tysiące ludzi z całego świata, radosny śmiech, piosenki i tak silne pragnienie uwielbienia naszego Ojca...i zakonnice. Pamiętam, jak rozglądając się dookoła, zobaczyłam wokół siebie wiele sióstr – tych, które oddały życie Bogu. Moje serce zamarło z podziwu: ich twarze świeciły ze szczęścia, a z ich zaraźliwych uśmiechów nie można było się nie uśmiechać. To były osoby, które niosły w sercach Niebo. „Chciałabym być taka jak one! Szkoda, że nie pasuję. Tacy, jak ja, nie zostają siostrami...“. Ale Pan Bóg miał inne zdanie na ten temat. Mimo tego, że w moim życiu duchowym było różnie, Bóg podtrzymywał ten ogień, który rozpalił we mnie, a pragnienie, by Mu służyć, rozpalało się coraz bardziej. Dlaczego dominikanki? Trudno powiedzieć. Chyba nie uda mi się tego wytłumaczyć. Dla mnie zawsze jest trudny wybór czekolady między mleczną a orzechową, cóż tu mówić o wyborze zakonu. Zostawiłam to Jezusowi: On wybiera i idzie pierwszy, a ja, jak małe dziecko, kroczę po Jego śladach. Pamiętam, jak powiedziałam babci, że idę do klasztoru. „Nie daj Boże!“ – „Babciu, ale już dał!“ Ja zaczęłam się śmiać, a ona płakać (chyba nie za bardzo jej taki żarcik się spodobał ). W każdym razie, teraz bardzo mnie w tym wspiera. Było wiele wątpliwości dotyczących wyboru tej drogi. „Boże, bo takich jak ja nie biorą do klasztoru! Tam idą tylko ci, którzy Cię kochają. A ja kocham Cię tak słabo...“. „Nie martw się, córko, to Ja pierwszy Cię umiłowałem“. To jest wielka tajemnica. I radość powołania! To nie ja idę do Niego, bo tak ukochałam, ale sam Bóg tak mocno mnie umiłował, że jestem nie w stanie nie odpowiedzieć na to zaproszenie, a serce pragnie całkiem oddać się tak Wielkiej Miłości.

W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. (Rz 4,10)

s. Sofia, postulantka