Paralaksa tła

Pokój świętej

Lipiec 15, 2019
Niepełnosprawni? Boże światła w świecie
Lipiec 12, 2019
Radość Jubileuszu
Lipiec 22, 2019

Zapraszamy do wizyty w celi zakonnej Matki Kolumby Białeckiej. Językiem poezji oprowadzi nas po niej s. Benedykta.

Weszłam do tego pokoju
na końcu klasztornego korytarza.

Mieszka tu wspomnienie,
ten kruchy znak,
że ktoś tu był i kochał.
Budził się.
Stawiał stopę na zmęczonej podłodze.
Przecierał oczy,
żeby zobaczyć się z nowym dniem.

Widzę porzucone sprzęty,
co źle się czują w roli eksponatów.

Łóżko jak z domku dla lalek.
Równo zasłane,
odarte ze snów,
bez śladu agonii.

Sterylną chusteczkę,
z której dawno sprano krople gruźliczej krwi.

Biurko, na którym się rodził
dzienniczek duchowy.
Być może widziało
złość,
bezsilność,
jakieś zakochanie,
które trzeba było zwalczyć,
podkrążone oczy
i katar.
Ale teraz, po renowacji,
odebrano mu mowę.

Pamiątki z podróży,
łańcuszki pokutne,
które już dawno nie ranią kolan,
listy zapewniające,
że wszystko jest po staremu
czyli dobrze,
stoją na baczność w gablotce.

Klęcznik, co słyszał
samotny skowyt w ciemności,
pręży się teraz obity
nowym, czerwonym pluszem
jak wypchane zwierzę.

Przy oknie fisharmonia,
na której święta lubiła grać.
Na moje powitanie odpowiada
uporczywą ciszą.

A jednak wracam tu
ze wzruszeniem.

Czuję jak w śpiących przedmiotach
pulsuje energia.

Jak szepczą słowa
starannie zapisane wiecznym piórem.
Ukazujące to, co nieopowiedziane.

Przeszłości, jakaś ty bezpowrotna.
Zagarniasz to, co najpiękniejsze.

Łzy ucierane ukradkiem.
Barwę głosu.
Światło wpadające przez szybę
w ten jeden, konkretny poranek.
Drażniący zapach dymu z parowozu
podczas pożegnania.
Smak świeżego mleka
przyniesionego w żylastych dłoniach
wieśniaczki.
Odgłos kroków za drzwiami,
tych, których nie da się pomylić z innymi.

Te nieistotne dla badaczy
szczegóły.
Najbliższe Bogu, bo ludzkie.

s. Benedykta Baumann OP