III Niedziela zwykła – rok A
23 stycznia, 2020
V Niedziela zwykła – rok A
8 lutego, 2020
Gdy upłynęły dni oczyszczenia Maryi według Prawa Mojżeszowego, rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: „Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Mieli również złożyć w ofierze parę synogarlic albo dwa młode gołębie, zgodnie z przepisem Prawa Pańskiego.
A żył w Jerozolimie człowiek, imieniem Symeon. Był to człowiek prawy i pobożny, wyczekiwał pociechy Izraela, a Duch Święty spoczywał na nim. Jemu Duch Święty objawił, że nie ujrzy śmierci, aż nie zobaczy Mesjasza Pańskiego.
Za natchnieniem więc Ducha przyszedł do świątyni. A gdy rodzice wnosili Dzieciątko Jezus, aby postąpić z Nim według zwyczaju Prawa, on wziął Je w objęcia, błogosławił Boga i mówił:
„Teraz, o Władco, pozwól odejść słudze Twemu
w pokoju, według Twojego słowa.
Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie,
któreś przygotował wobec wszystkich narodów:
światło na oświecenie pogan
i chwałę ludu Twego, Izraela”.
A Jego ojciec i matka dziwili się temu, co o Nim mówiono.
Symeon zaś błogosławił ich i rzekł do Maryi, Matki Jego: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”.
Była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już osiemdziesiąty czwarty rok życia. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jerozolimy.
A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta Nazaret.
Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.
(Łk 2, 22 – 40)

Maryja uczy nas dzisiaj pełnej pokory postawy zawierzenia Bogu. Polega ona nie na słownych deklaracjach, ale na całkowitym i bez reszty oddaniu swojego życia Bogu. Maryja słyszy słowa: Oto Ten przeznaczony jest na upadek i na powstanie wielu w Izraelu, i na znak, któremu sprzeciwiać się będą. A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu (Łk 2,34-35). Mogła domyślać się, co te słowa oznaczały, jaką zapowiadały przyszłość Jej Dziecku, a także Jej samej. A jednak Maryja nie wycofała swego daru, swej gotowości i swego oddania. Jeszcze wyraźniej powtórzyła Bogu swoje „fiat” i nie czyniła Mu żadnych wymówek ani w momencie ofiarowania, ani nigdy później.

Maryja z Józefem przynieśli Jezusa do świątyni, aby ofiarować Go Bogu. Ale czy Boży Syn wymagał tego, by być ofiarowanym w świątyni? Taki był przepis, więc Maryja i Józef chcieli wypełnić nakaz prawa. Jednak przede wszystkim sam Bóg tego chciał, ponieważ ludziom bardzo często ciężko jest ofiarować się Jemu. Skoro człowiekowi tak trudno oddać coś Bogu, to On sam, z miłości, ofiarowuje siebie człowiekowi. Izajasz powiedział o Jezusie, że jest Emmanuelem, Bogiem z nami. On oddaje się nam zupełnie, ofiarowuje się w ręce człowieka.

Szukając siły i odwagi do codziennego ofiarowania się Bogu, pamiętajmy, że On sam pierwszy oddał się nam. On jest cały dla nas, jest Bogiem bliskim i bezgranicznie nam oddanym.

Dzisiejszy dzień jest także Dniem Życia Konsekrowanego. Składając profesję zakonną, siostry i bracia zakonni, ofiarowują swoje życie Bogu. Św. Katarzyna w Dialogu o Bożej Opatrzności napisała: Ci zjednoczyli się ze mną przez miłość. I przeto powiadam ci, że jeśli spytasz mnie, kto oni? Odpowiem ci…: oni, to moje drugie ja; bo zatracili i unicestwili swoją wolę własną i przyoblekli się w moją, zjednoczyli się i dostosowali się do niej. To jest istota ofiarowania się Panu: być drugim ja Chrystusa, wyrzec się siebie, bez zastrzeżeń oddać swoją wolę, całe swoje życie Bogu. Oddać tak, jak Jezus w momencie ofiarowania Go w świątyni oraz jak Maryja, która przyjęła wszystko, co Bóg dla niej przygotował.