V Niedziela Wielkiego Postu (B)
17 marca, 2018
Niedziela Zmartwychwstania Pańskiego
30 marca, 2018
Gdy się zbliżali do Jerozolimy, do Betfage i Betanii na Górze Oliwnej, posłał dwóch spośród swoich uczniów i rzekł im: «Idźcie do wsi, która jest przed wami, a zaraz przy wejściu do niej znajdziecie uwiązane oślę, którego jeszcze żaden człowiek nie dosiadał. Odwiążcie je i przyprowadźcie tutaj. A gdyby was kto pytał, dlaczego to robicie, powiedzcie: „Pan go potrzebuje i zaraz odeśle je tu z powrotem”».
Poszli i znaleźli oślę przywiązane do drzwi z zewnątrz, na ulicy. Odwiązali je, a niektórzy ze stojących tam pytali ich: «Cóż to ma znaczyć, że odwiązujecie oślę?» Oni zaś odpowiedzieli im tak, jak Jezus polecił. I pozwolili im.
Przyprowadzili więc oślę do Jezusa i zarzucili na nie swe płaszcze, a On wsiadł na nie. Wielu zaś słało swe płaszcze na drodze, a inni gałązki ścięte na polach. Ci zaś, którzy Go poprzedzali i którzy szli za Nim, wołali:
«Hosanna!
Błogosławiony Ten, który przychodzi w imię Pańskie.
Błogosławione królestwo ojca naszego, Dawida,
które nadchodzi.
Hosanna na wysokościach!»
(Mk 11, 1-10)

Osioł - pociągowe zwierzę, na które ludzie często nakładają drzewo, wodę i różne towary. Często go drażnią i biją. Tymczasem w czasie Paschy, kiedy tłum ludzi zebrał się w mieście, sam Pan Jezus wjechał do Jerozolimy na ośle!
I stało się coś dziwnego. Tego dobrego, łagodnego człowieka, jadącego na łagodnym zwierzęciu, nagle okrążyły dzieci z okrzykami: „Hosanna”! Ludzie zdejmowali płaszcze, kładąc je pod nogi osła i machali gałązkami palmowymi.
Zatrzymajmy się teraz na chwile i pomyślmy o sobie. Zadajmy sobie pytanie: jak ja wjeżdżam do serc moich bliźnich?
Czy wjeżdżam na ośle, czy żyję bardzo ostrożnie i boje się otworzyć swoje serce dla innych?
Być może myślę: jeżeli ja otworzę usta, to nie zrozumieją mnie, będą stroić żarty...
Nie, ja nie chcę wjeżdżać na oślątku. Chcę by inni myśleli, że mam pięknego, drogiego rumaka i na nim chcę wjeżdżać do ludzkich serc i umysłów...!
I tak w strachu, by nie odsłonić się przed innymi w prawdzie, pogrążam się w świecie złudzeń...
Dlaczego ja nie chcę być takim jak Pan Jezus? Dlaczego nie mam odwagi przyznać się, że jestem z Galilei? ( Galilea w czasach Jezusa, nie cieszyła się dobrą opinią)
Bóg pragnie bym stanął przed nim w prawdzie! Wtedy przyjdzie do mnie i zabierze lęk! Wypełni moje serce miłością! I będę dla wszystkich takim jakim jestem, takim jakim widzi mnie Bóg.
Jeżeli pójdziemy śladami Pana Jezusa, nie będziemy się bać okazać łagodnymi, nie będziemy się bać wjeżdżać na osiołku w różne codzienne sytuacje, w serca ludzi...
Zaakceptujemy i pokochamy siebie samego, tak, jak akceptuje i kocha nas Bóg.
I doświadczymy radości, kochając bliźniego jak siebie samego.

Jakże to proste: Bóg i oślątko! Oślątko, ja i Bóg we mnie!
Stańmy przed Bogiem takimi, jakimi jesteśmy, a doświadczymy obecności naszego Zbawiciela i niekończącej się radości w życiu wiecznym.

Siostra Erika Syta OP