IX Niedziela Zwykła (rok B)
28 maja, 2024
IX Niedziela Zwykła (rok B)
28 maja, 2024

Mk 3, 20 - 35


W dzisiejszym fragmencie Ewangelii Pan Jezus jest oceniony jako osoba, która straciła rozum albo została opętana. W dosłownym tłumaczeniu jednak możemy przeczytać, że Jezus nie tyle odszedł od zmysłów, co „stanął poza sobą”. Czym było owe stanięcie Jezusa poza sobą? Kontekst, w którym pojawia się ta informacja świadczy o niezwykłej intensyfikacji działań Jezusa.

Jezus staje poza sobą – można powiedzieć „wychodzi z siebie” – bo pochłania Go służba innym: „Jezus przyszedł ze swoimi uczniami do domu, a tłum znów się zbierał, tak że nawet posilić się nie mogli.” Tekst ten pokazuje, że zostały przekroczone wszelkie granice. Jezus przychodzi do domu, czyli miejsca w którym powinien móc odpocząć – poczuć się bezpiecznie, zrelaksować, nabrać sił. Takiej możliwości jednak nie ma, zbiera się bowiem tłum, który oczekuje, że Jezus będzie dla nich. Co więcej – tłum nie da Jezusowi nawet spokojnie zjeść posiłku. W takich okolicznościach trudno się dziwić, że do krewnych Jezusa doszły słuchy, że zwariował. Ile razy nam zdarza się słyszeć: „Zwariowałeś? Za dużo na siebie bierzesz, powinieneś o siebie zadbać, długo tak nie pociągniesz.” To jest sytuacja, w której znalazł się Jezus. Z jednej strony słyszy, że jest opętany, bo wyrzuca złe duchy – mówią to uczeni w Piśmie, którzy z wysokości ambony Jerozolimskiej uciszają w ten sposób swoje sumienie. Może zachowanie Jezusa pokazało im przestrzenie, w których mogliby być dla innych i służyć, ale zwyczajnie im się nie chce? Wolą zatem znaleźć argumenty za tym, że to ich postępowanie jest dobre, a Jezusa nie. Z drugiej strony są krewni – przejęci, pewnie szczerze martwiący się o swojego Brata i Syna. Chcą go zatrzymać w dobrej wierze, ale zupełnie nie rozumieją tego, dlaczego Jezus postępuje tak, jak postępuje. Zatrzymują się „na zewnątrz”. Jezus daje im jednak klucz, który pozwoli im znów być wewnątrz – czyli go zrozumieć. „Kto pełni wolę Boga, ten będzie moim bratem, siostrą i matką”.

Dzisiejsza Ewangelia nie jest apologią pracoholizmu i aktywizmu. Bóg dając nam to Słowo zaprasza nas do dwojakiej refleksji. Po pierwsze – czy nie za łatwo usprawiedliwiam swój brak zaangażowania troską o siebie, o czas na swój odpoczynek, dbałość o swoje ciało? Z drugiej strony warto zapytać – szczególnie jeżeli słyszę czasem od innych słowa sugerujące zbyt duże obciążenie pracą i działaniem – z jakiego powodu robię to, co robię? Czy moje działanie jest wypełnianiem woli Boga, czy ucieczką w działanie – może właśnie przed wypełnieniem tego, co powinnam/powinienem teraz robić?