XXV Niedziela zwykła – rok B
18 września, 2021
XXVII Niedziela zwykła – rok B
2 października, 2021
Apostoł Jan rzekł do Jezusa: «Nauczycielu, widzieliśmy kogoś, kto nie chodzi z nami, jak w Twoje imię wyrzucał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami».
Lecz Jezus odrzekł: «Przestańcie zabraniać mu, bo nikt, kto uczyni cud w imię moje, nie będzie mógł zaraz źle mówić o Mnie. Kto bowiem nie jest przeciwko nam, ten jest z nami.
Kto wam poda kubek wody do picia, dlatego że należycie do Chrystusa, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody.
A kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą, temu lepiej byłoby kamień młyński uwiązać u szyi i wrzucić go w morze. Jeśli zatem twoja ręka jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nieugaszony. I jeśli twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie ginie i ogień nie gaśnie».
(Mk 9, 38-43. 45. 47-48)

W dzisiejszej Ewangelii staje przed nami Jezus nieco inny, niż we wcześniejszych fragmentach. Nie uzdrawia, nie wskrzesza, nie pociesza. Robią to inni w Jego imię. Dziś staje przed nami Jezus, który wymaga. Wymaga zdecydowanego radykalizmu - bycia bezwzględnym dla swoich słabości. Dziś Chrystus chce nas uzdrowić duchowo.

Bycie radykalnym to nie bycie fanatykiem, bo fanatyzm wyłącza „ducha Ewangelii”. Radykalizm ma nas prowadzić do uzdrowienia ducha: uzdrowienia myśli, pragnień, czystości intencji. Radykalizm nie ma oszukiwać człowieka, że taki jest, że nic nie da się zrobić, bo przecież „wszystko mogę w tym, który mnie umacnia”. Jednak Chrystus niczego za mnie nie zrobi. Mój radykalizm ma być wkładem w moje uzdrowienie, które chce mi dać Chrystus. Nie bójmy się stracić tego, co jest „takie nasze”, aby tę przestrzeń życia, działania, planów oddać Jezusowi. Nie pielęgnujmy naszych słabości - grzechów, przywiązania do mojego ja, nadmiernego korzystania z Internetu, życia według własnych planów… Trzeba czasem odciąć to, co pochłania mnie, mój czas, pokusę lenistwa, choćby miało to kosztować, by zbliżyć się do Jezusa. By zanurzyć się w tym, co On z miłości przygotował dla mnie. Wymagajcie od siebie, choćby nikt inny tego od was nie wymagał (św. Jan Paweł II).

Każdy z nas otrzymał na chrzcie świętym ten sam charyzmat - słyszenia Bożego słowa, widzenia Bożych spraw i dzielenia się nim z innymi. Słowo Boga jest dla nas dostępne, chociażby przez lekturę Pisma świętego. Zawsze, ilekroć czytam słowo Boże muszę sobie zadać pytanie, co Słowo mówi o mnie, o moim życiu, postępowaniu, o moich wyborach.

Dlaczego nie zawsze udaje mi się to usłyszeć? Bo zdarza nam się stawać przed Bogiem w przekonaniu o własnej racji, a nie w poszukiwaniu prawdy o sobie. Nasze podejście bywa bardzo selektywne. Dlatego trudno jest nam zrozumieć dzisiejszy fragment Ewangelii. A może jednak warto się od czegoś odciąć. Co by to było? Na to pytanie każdy musi odpowiedzieć sobie sam.