II Niedziela Wielkiego Postu – rok A
5 marca, 2020
IV Niedziela Wielkiego Postu – rok A
21 marca, 2020
Jezus przybył do miasta samarytańskiego zwanego Sychar, w pobliżu pola, które dał Jakub synowi swemu, Józefowi. Było tam źródło Jakuba. Jezus zmęczony drogą siedział sobie przy źródle. Było to około szóstej godziny.
Wówczas nadeszła kobieta z Samarii, aby zaczerpnąć wody. Jezus rzekł do niej: «Daj Mi pić!» Jego uczniowie bowiem udali się przedtem do miasta, by zakupić żywności.
Na to rzekła do Niego Samarytanka: «Jakżeż Ty, będąc Żydem, prosisz mnie, Samarytankę, bym Ci dała się napić?» Żydzi bowiem i Samarytanie unikają się nawzajem.
Jezus odpowiedział jej na to: «O, gdybyś znała dar Boży i wiedziała, kim jest Ten, kto ci mówi: „Daj Mi się napić”, to prosiłabyś Go, a dałby ci wody żywej». Powiedziała do Niego kobieta: «Panie, nie masz czerpaka, a studnia jest głęboka. Skądże więc weźmiesz wody żywej? Czy Ty jesteś większy od ojca naszego, Jakuba, który dał nam tę studnię, i on sam z niej pił, i jego synowie, i jego bydło?»
W odpowiedzi na to rzekł do niej Jezus: «Każdy, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem tryskającym ku życiu wiecznemu».
Rzekła do Niego kobieta: «Panie, daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodziła tu czerpać».
A On jej odpowiedział: «Idź, zawołaj swego męża i wróć tutaj!»
A kobieta odrzekła Mu na to: «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą».
Rzekła do Niego kobieta: «Panie, widzę, że jesteś prorokiem. Ojcowie nasi oddawali cześć Bogu na tej górze, a wy mówicie, że w Jerozolimie jest miejsce, gdzie należy czcić Boga».
Odpowiedział jej Jezus: «Wierz Mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, nawet już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli szuka Ojciec. Bóg jest duchem; trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie». Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko».
Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię».
Na to przyszli Jego uczniowie i dziwili się, że rozmawiał z kobietą. Żaden jednak nie powiedział: «Czego od niej chcesz? – lub: Czemu z nią rozmawiasz?» Kobieta zaś zostawiła swój dzban i odeszła do miasta. I mówiła ludziom: «Pójdźcie, zobaczcie człowieka, który mi powiedział wszystko, co uczyniłam: Czyż On nie jest Mesjaszem?» Wyszli z miasta i szli do Niego.
Tymczasem prosili Go uczniowie, mówiąc: «Rabbi, jedz!» On im rzekł: «Ja mam do jedzenia pokarm, o którym wy nie wiecie».
Mówili więc uczniowie między sobą: «Czyż Mu kto przyniósł coś do zjedzenia?»
Powiedział im Jezus: «Moim pokarmem jest wypełnić wolę Tego, który Mnie posłał, i wykonać Jego dzieło. Czyż nie mówicie: „Jeszcze cztery miesiące, a nadejdą żniwa?” Oto powiadam wam: Podnieście oczy i popatrzcie na pola, jak się bielą na żniwo. Żniwiarz otrzymuje już zapłatę i zbiera plon na życie wieczne, tak iż siewca cieszy się razem ze żniwiarzem. Tu bowiem okazuje się prawdziwym powiedzenie: Jeden sieje, a drugi zbiera. Ja was wysłałem, abyście żęli to, nad czym wy się nie natrudziliście. Inni się natrudzili, a wy w ich trud weszliście».
Wielu Samarytan z owego miasta zaczęło w Niego wierzyć dzięki słowu kobiety świadczącej: «Powiedział mi wszystko, co uczyniłam». Kiedy więc Samarytanie przybyli do Niego, prosili Go, aby u nich został. Pozostał tam zatem dwa dni. I o wiele więcej ich uwierzyło dzięki Jego słowu, a do tej kobiety mówili: «Wierzymy już nie dzięki twemu opowiadaniu, usłyszeliśmy bowiem na własne uszy i wiemy, że On prawdziwie jest Zbawicielem świata».
(J 4, 5-42)

Scena spotkania Samarytanki z Jezusem sprawia wrażenie prostoty, improwizacji. Wszystko dzieje się spontanicznie, w otwartości na niespodzianki. Jezus zatrzymuje się przy studni, bo jest zmęczony, spragniony. A nie dlatego, że chciałby kogoś nawrócić. Kobieta przychodzi po wodę. A nie po to, by spotkać Jezusa. Jej problemem jest woda, a nie grzechy. Czuje się w tym spotkaniu atmosferę codzienności. I ona staje się punktem wyjścia dla głębokiego, przemieniającego dialogu.

Nasze osobiste spotkania z Jezusem zaczynają się również od propozycji Chrystusa. On pierwszy wchodzi w nasze życie i zaprasza do rozmowy, do dialogu. Ale głos Boży jest bardzo delikatny. Bóg mówi w ciszy. Gdy jej zabraknie, istnieje niebezpieczeństwo rozminięcia się z Bogiem. Będziemy wtedy rozmawiać z Nim, jak kobieta z Samarii – na zupełnie innych płaszczyznach, na dwóch różnych „falach”. Rzeczywistość i wartości ziemskie tak nas pochłoną, że nie będziemy rozumieć, albo zagłuszymy w sobie wymiar duchowy.

Jezus prosi kobietę o wodę, mimo iż nie ma żadnego naczynia, którym mógłby ją zaczerpnąć. A kiedy kobieta zwraca Mu uwagę, On niezrażony jej słowami mówi o wodzie, która potrafi zaspokoić pragnienie każdego człowieka tak, że nie będzie go już odczuwał. Samarytanka zwraca się więc do nieznajomego słowami: „Panie daj mi tej wody, abym już nie pragnęła i nie przychodził tu czerpać”. Wodę można było czerpać z dwóch rodzajów źródeł: z sadzawki wypełnionej wodą stojącą, ze zbiornika lub stawu. Jednak większość ludzi preferowała wodę źródlaną lub tą ze strumienia, która była czysta. I właśnie o takiej wodzie w czasach Jezusa mówiło się, że jest „żywa”. Jezus nie zwlekając wskazuje kobiecie drogę do wody, której ona pragnie. Jest to droga wewnętrznej prawdy o sobie samej, droga nawrócenia. Bo w tym właśnie momencie okazuje się, że Samarytanka jest grzesznicą: „kobieta odrzekła Mu «Nie mam męża». Rzekł do niej Jezus: «Dobrze powiedziałaś: Nie mam męża. Miałaś bowiem pięciu mężów, a ten, którego masz teraz, nie jest twoim mężem. To powiedziałaś zgodnie z prawdą.»”

Kim on jest? Zastanawia się Samarytanka. I nagle coś zaczyna rozumieć. On jest prorokiem. Spojrzeniem na siebie w prawdzie, tym właśnie owocuje spotkanie z żywym Bogiem. Jezus ukazuje kobiecie drogę do osiągnięcia zbawienia, którym jest rachunek sumienia i pomaga jej nazwać grzechy, w których upływają jej kolejne dni życia. W relacji z Bogiem, do której zaprasza kobietę Jezus, żaden sekret nie pozostaje ukryty. Jezus zna je wszystkie, a mimo to pragnie szczęścia kobiety, którym jest zbawienie.

Tak, On jest Mesjaszem! Samarytanka pomimo swego grzechu, który odsłonił przed nią Jezus nie jest odrzucona. Nienawiść rasowa i problemy religijne znajdują swoje rozwiązanie. Bowiem każdy człowiek, nawet najbardziej grzeszny, może teraz przez Jezusa dotrzeć wprost do Boga. Jedyne co musi zrobić to: poznać i wyznać swoje grzechy.

Jakie zmiany zachodzą w kobiecie pod wpływem wody żywej tryskającej na życie wieczne? Samarytanka dostrzega w sobie nową moc i radość, która prowadzi ją do głoszenia innym tego, co otrzymała: „Pójdźcie, zobaczcie ” - mówi. Zrozumiała tajemnicę Jezusa – Mesjasza; zostawiła „dzban” swego dotychczasowego niełatwego życia i w spontaniczny sposób pobiegła dzielić się radością tego spotkania z innymi. Jej świadectwo było proste, ale też pełne pasji i autentyczne.

Również do Ciebie i do mnie Jezus kieruje dzisiaj wezwanie, aby spojrzeć na siebie w prawdzie, aby otworzyć się na oczyszczające działanie wody żywej, która zmienia życie! Samarytanka powiedziała Bogu:

- Panie, daj mi tej wody…
- Tak - Bogu i życiu z Nim.
A jaka będzie Twoja odpowiedź?