XXIX Niedziela zwykła – rok B
16 października, 2021
XXXI Niedziela zwykła – rok B
30 października, 2021
Gdy Jezus wraz z uczniami i sporym tłumem wychodził z Jerycha, niewidomy żebrak, Bartymeusz, syn Tymeusza, siedział przy drodze. A słysząc, że to jest Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!»
Wielu nastawało na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Jezus przystanął i rzekł: «Zawołajcie go». I przywołali niewidomego, mówiąc mu: «Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię». On zrzucił z siebie płaszcz, zerwał się na nogi i przyszedł do Jezusa.
A Jezus przemówił do niego: «Co chcesz, abym ci uczynił?» Powiedział Mu niewidomy: «Rabbuni, żebym przejrzał». Jezus mu rzekł: «Idź, twoja wiara cię uzdrowiła». Natychmiast przejrzał i szedł za Nim drogą.
(Mk 10, 46b-52)

Jezus, będąc w drodze do Jerozolimy, przybywa do Jerycha. Wchodzi w zwykłą codzienność tamtejszych ludzi, widzi ich zabieganie, zapracowanie, szarość dnia, trud. Jest blisko nich.

Stań dziś w tłumie ludzi, który napiera na Jezusa. Ścisk i gwar, jaki temu towarzyszył jest niczym w porównaniu z krzykiem niewidomego żebraka. Czy Bartymeusz wiedział, w którą stronę krzyczeć? Gdzie jest Jezus? Czy już przeszedł obok niego, czy dopiero nadchodzi? Słuchając dzisiejszej Ewangelii wydaje się, że nie miało to dla niego wielkiego znaczenia. Najważniejsze było to, aby Jezus go usłyszał. Dlatego wołał, krzyczał, błagał o litość. Jak przejmujący musiał to być głos? Ludzie uciszali go, zabraniali, chcieli, aby zamilkł. Ważny jest ten szczegół, iż syn Tymeusza siedział sam przy drodze, to wskazuje na jego społeczne wyobcowanie. Czuł się odrzucony, mimo publicznej nagany, on wołał jeszcze usilniej: „Synu Dawida, ulituj się nade mną!”. Bartymeusz zwraca się do Jezusa po imieniu – tytułuje go „Synem Dawida”.

Reakcja Jezusa jest natychmiastowa, mówi: „Zwołajcie go”. Sekret mesjański zostaje odkryty. Jezus zgadza się na to. Nie ucisza Bartymeusza, ale odpowiada na jego odważną wiarę. Niewidomy żebrak zrzuca z siebie płaszcz. Odzienie, które było jego „schronieniem” w zimne noce, upalne dni. Zostawia dotychczasowe życie i wyrusza po omacku w stronę Jezusa. Pewnie obija się o stojących ludzi, potyka, jednak wie, że woła go potomek Dawida, Król-Mesjasz.

Co niósł w sobie krzyk żebraka? Jezus sam to pokazuje: „Idź, twoja wiara cię uzdrowiła”. Niezachwiana wiara, pewna ufność w moc Jezusa pozwoliła Bartymeuszowi otworzyć oczy, rozpocząć nowe życie. „(…) przejrzał i szedł za Nim drogą”.

Wyjdź z tłumu i wołaj z wiarą do Jezusa! On jest blisko… na pewno usłyszy…